NATCAR
BETA CAR

Zapomniany przez Wiedeń

Twórca i fundator Zakładu Narodowego im. Ossolińskich 36 lat swego życia spędził w Wiedniu.

W swojej letniej rezydencji w Baden gościł znakomitych uczonych i artystów, m.in. Ludwika van Beethovena. Józef Maksymilian Ossoliński miał swój nieoceniony wkład w ratowaniu austriackiej kultury, sami Austriacy zdają się o tym fakcie nie pamiętać…

 

 

 

 

 

 

Pobożny i nieśmiały
W roku 1748, w majątku Wola Mielecka, na świat przyszedł Józef Maksymilian Ossoliński. Ojciec Józefa, Michał Ossoliński, był człowiekiem na tyle zaradnym, iż pomnożył rodzinną fortunę po wielokroć. Wszelakie dobra wśród, których dorastał nasz wielki bibliofil wraz z dwójką rodzeństwa, Kajetanem i Anną, wcale nie popsuły charakteru hrabiego Józefa. Wręcz przeciwnie, jak sam wspominał, wychowywany był w nader surowej atmosferze, co ukształtowało zeń młodzieńca nieco strachliwego i bardzo skromnego. Nauki pobierał w jezuickim Collegium Nobilium w Warszawie, słynącym z nowoczesnych metod nauczania i wyśmienitej kadry dydaktycznej, wśród których wymienić warto Adama Naruszewicza, czy Franciszka Bohomolca. Zapoczątkowany wówczas romans z nauką towarzyszył mu już do końca życia.

Warszawa - Wiedeń
Po ukończeniu w roku 1771 jezuickiego konwiktu, Józef Ossoliński, wbrew życzeniu ojca,który widział syna na politycznej scenie, i pragnieniom matki, która chętniej widziałaby go w habicie, rozpoczął karierę naukowo-literacką, współpracując z warszawskimi czasopismami „Monitor“ i „Zabawy przyjemnie i pożyteczne z sławnych wieku tego autorów zebranych“. Jednak szybko kontakt ze stolicą został zerwany - mocą traktatu rozbiorowego ziemie należące do Ossolińskich stały się częścią prowincji monarchii habsburskiej, zwanej Galicją. Rząd austriacki niechętnie patrzył na kontakty Galicjan z Warszawą, najbardziej nieposłusznych karając konfiskatą majątku. Ossoliński powrócił w rodzinne strony. Tam zabrał się za przekład Seneki i podejmował pierwsze próby pisarskie. Jego talent pisarski skwitować by można słowami - zabawy słowem literata-amatora. Kilka bajek wydrukowano po śmierci hrabiego, jako dodatek do „Wieczorów badeńskich“. Nieco lepiej odnajdywał się hrabia w roli historyka. Idąc za radą swojego mistrza, Naruszewicza, podjął prace nad początkami historii Polski. W historycznej pasji wspierał go również inny mistrz i przyjaciel, Ignacy Krasicki. Jednak realia życia pod austriackim zaborem dawały Ossolińskiemu się we znaki. Ojciec hrabiego z coraz większym trudem rozeznawał się w gąszczu austriackiej administracji. Skoro więc hrabia Józef zajął się sprawami majątku, musiało się to skończyć aktywnym zaangażowaniem w sprawy ziemiaństwa galicyjskiego a co za tym idzie w politykę. W latach 1789-1793 Ossoliński działał w komitecie, którego celem było doprowadzenie do zmian w systemie austriackiego zarządzania Galicją. Przygotowniem odpowiedniego memoriału, który miał zostać złożony cesarzowi, podjął się osobiście. W roku 1790 do Wiednia udała się specjalna delegacja, na czele, której stanął sam hrabia. Delegacja została dosyć życzliwie przyjęte przez cesarza Leopolda II, który zgodził się zapoznać z postulatami, pod warunkiem, że zostaną one ograniczone (w wersji złożonej cesarzowi, liczyły sobie bowiem 53 punkty). Dwa miesiące zajęło Ossolińskiemu redagowanie na nowo petycji. Wreszcie udało mu się opracować projekt konstytucji dla Galicji, znany powszechnie jako Magna Charta Leopoldina. Jednak o sprawie przesądził sojusz prusko- austriacki przeciwko Francji. Austria uwikłana w wojnę z Francją wydała zgodę na drugi rozbiór Polski a projekt konstytucji poszedł w zapomnienie.

Wiedeń
Po rozwiązaniu delegacji Ossoliński zamieszkał w Wiedniu przy Mayerhofgasse, tam rozpoczęła swoje istnienie słynna biblioteka. W jej powstaniu aktywnie pomagał Ossolińskiemu Samuel Bogumił Linde, który przy okazji gromadzenia dzieł do biblioteki, rozpoczął prace nad słynnym Słownikiem języka polskiego. Z czasem Lindego tak pochłonęło tworzenie słownika, że zaniedbał sowoje bibliotekarskie obowiązki i po sporach z Ossolińskim przeprowadził się do Warszawy, jednak przyjaźń obu pasjonatów pozostawała niewzruszona. Ossoliński niezmordowanie oddawał się swojej pasji, gromadząc wokół siebie coraz szersze kręgi badaczy. Z czasem jego wiedza i dokonania zaczęły być słynne i doceniane w całym Wiedniu. Zaowocowało to nominacją hrabiego na prefekta cesarskiej Biblioteki Nadwornej, matki współczesnej Austriackiej Biblioteki Narodowej.
Nominacja Ossolińskiego na tak eksponowaną funkcję nastąpiło dokładnie na trzy miesiące przed zajęciem Wiednia przez Napoleona. Na nowym „dyrektorze” spoczęło więc arcytrudne zadanie- obrona austriackiego księgozbioru przed zakusami Francuzów. Ossoliński nie dość, że z zadania wywiazał się znakomicie, to zdołał również przeprowadzić pierwsze w dziejach biblioteki skontrum i opracować nowy katalog alfabetyczny. Funkcję prefekta hrabia pełnił przez siedemnaście lat, niemal do swojej śmierci. Schyłek życia miał ciężki. W roku 1823 stracił wzrok, ale do końca był czynny zawodowo- dyktował przekład Liwiusza i rzecz jasna cały czas zajmował się sprawą swojej ukochanej biblioteki, która za zgodą cesarza Franciszka rozpoczęła swój nowy etap istnienia jako Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Lwowie. Niestety hrabia nie doczekał przenosin księgozbioru, zmarł 17 marca 1826 roku.
Żegnany był przez tłumy Polaków na cmentarzu Matzleinsdorfer Friedhof. Mowy pożegnalnej w języku polskim nie pozoliła odczytać austracka policja. W latach 50. ubiegłego wieku w trakcie rozbudowywania infrstruktury Wiednia grób Ossolińskiego został zniszczony a ciało hrabiego trafiło do masowego grobowca. Tak ostatni ślad po tej znamienitej postaci zniknął z krajobrazu Wiednia. Wprawdzie w roku 1889 wiedeńska Polonia wystąpiła z inicjatywą odsłonięcia na kamienicy przy Mayerhoffgasse tablicy pamiątkowej na cześć Ossolińskiego, jednak pomysł ten nigdy nie został zrealizowany. Jedyna pamiątką po hrabim jest jego portret, który wisi w gabinecie naczelnego dyrektora Austriackiej Biblioteki Narodowej.

Adam Taubowski, Polonika nr 121, luty 2005

Redakcja składa serdeczne podziękowanie panu Grzegorzowi Ossolińskiemu za pomoc w powstaniu tego tekstu i za nadesłane materiały.

Wiedeńska ulica im. J.M.Ossolińskiego

Dzięki inicjatywie Mikołaja Ossolińskiego i ogromnemu zaangażowaniu Polki mieszkającej w Baden, Ewy Reutt i Austriaczki Else Petri (fundatorki tablicy), niedawno miała miejsce uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej na ścianie pałacu Braiten, letniej siedzibie Ossolińskiego. Tymczasem w Wiedniu nie ma nawet jego grobu.
Redakcja „Poloniki”wystąpiła z inicjatywą nazwania jednej z wiedeńskich ulic imieniem Józefa Maksymiliana Ossolińskiego. Oficjalny list w tej sprawie, skierowany do MA 7, spotkał się z natychmiastową odpowiedzią. Sprawa ta będzie rozpatrywana na najbliższym posiedzeniu komisji zajmującej się nazewnictwem wiedeńskich ulic. Naszą inicjatywę popiera Towarzystwo Przyjaciół Ossolineum, austriacka Biblioteka Narodowa i zajmujący się historią rodu Ossolińskich pan Grzegorz Ossoliński.
W liście dyrektor Biblioteki Narodowej, dr Joanny Rachinger, skierowanym do MA 7, czytamy m.in. „Hrabia Ossoliński odegrał znaczącą rolę w dziejach cesarskiej Biblioteki Nadwornej, dzisiejszej Austriackiej Biblioteki Narodowej. (...)W 1809 roku został wybrany prefektem Biblioteki Nadwornej. Początek jego działalności w tej roli przypadł na czas zajęcia Wiednia przez Napoleona. (...). Francuski gubernator oddał mu później swoje uznanie słowami:” Vous n´avez aucun reproche a Vous faire; Vous etes defendu comme un lion” (Nie musi Pan sobie czynić żadnych wyrzutów, bronił się Pan jak lew). Ossolińskiemu udało się, dzięki wysłaniu swoich najlepszych pracowników do Paryża w celu odzyskania zrabowanych księgozbiorów, uchronić bibliotekę przed ogromnymi startami. W następnych, już spokojniejszych czasach, sprawdził się się jako troskliwy i roztropny zarządca, bowiem wtedy to właśnie wprowadzono m.in. nową regulację dotyczącą tzw. „ obowiązkowych egzemplarzy” i przeprowadzono skatalogowanie zbiorów. Wiedeńska Biblioteka Nadworna stała się za czasów Ossolińskiego uznanym w skali międzynarodwej centrum slawistycznych badań. Z pełnym przekonaniem popieram zatem uczczenie hrabiego Ossolińskiego poprzez nadanie jego imienia jednej z wiedeńskich ulic”.

Top
Na podstawie przepisów art. 13 ust. 1 i ust. 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. informujemy, iż Österreichisch-Polnischer Verein für Kulturfreunde „Galizien“, jest administratorem danych osobowych, które przetwarza na zasadach określonych w polityce prywatności. Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług na zasadach określonych w tej polityce. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie w można określić w ustawieniach przeglądarki internetowej z której Pan/Pani korzysta lub konfiguracji usług internetowej. More details…