O tej, co nie zginęła

26 lutego 1927 roku  pieśń "Jeszcze Polska nie zginęła" uznana została za oficjalny hymn państwowy Polski.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Siedem tylko słów: Jeszcze Polska nie zginęła/ Kiedy my żyjemy... stało się kwintesencją polskości. W Mazurku Dąbrowskiego, hymnie państwa polskiego, jest bowiem zawarta historia naszego narodu. Przypominamy więc historię pieśni, która od ponad dwóch wieków jest symbolem wolnej Polski.

 Pieśni od zawsze towarzyszyły żołnierzom. Patriotyczna pieśń zaczynająca się od słów Jeszcze Polska nie zginęła... pierwotnie była pieśnią żołnierską.


Jeszcze Polska nie zginęła,
Kiedy my żyjemy,
Co nam obca przemoc wzięła,
Szablą odbierzemy.

Jej słowa przypominają dramatyczne dla Polski lata. W takich bowiem okolicznościach zostały napisane. W 1795 r., po trzecim rozbiorze Polski, nadzieje na odzyskanie niepodległości Polacy związali z Francją i Napoleonem Bonaparte. Liczono, że Francja rozgromi wszystkie trzy państwa zaborcze: Austrię, Prusy i Rosję.
W roku 1796 armia francuska pod dowództwem generała Napoleona Bonapartego, późniejszego cesarza, zajęła północne Włochy, oswobadzając je spod panowania Austrii. Na wyzwolonych terenach Napoleon utworzył republiki, uzależnione od Francji, cieszące się jednak dużą autonomią. W republikach tych schronienie znajdowali polscy uchodźcy – byli powstańcy. Polscy działacze patriotyczni na emigracji dostrzegli możliwość podjęcia czynnej walki o niepodległość. Plan zakładał utworzenie polskich oddziałów w służbie francuskiej. Utworzone miały być z polskich uchodźców, jak również z Polaków dezerterów z austriackiej armii, którzy siłą zostali do niej wcieleni, lub z jeńców wziętych do niewoli po rozbiciu armii austriackiej. Rząd Republiki Francuskiej zaakceptował ten projekt i organizację legionów powierzył generałowi Henrykowi Dąbrowskiemu.

Marsz, marsz Dąbrowski
Z ziemi włoskiej do Polski
Za Twoim przewodem
Złączym się z narodem.

Polskie legiony miały zostać utworzone w północnych Włoszech, w ówczesnej Republice Lombardzkiej. W styczniu 1797 r. gen. Henryk Dąbrowski, chcąc pozyskać żołnierzy do swoich Legionów, wydał odezwę do Polaków w armii austriackiej, w której Francję określał jako „państwo dające azyl Polakom – nieszczęsnym potomkom oswobodzicieli Wiednia". W swej odezwie apelował:... Polacy, nadzieja powstaje, Francja zwycięża, ona się bije za sprawę Narodów, starajmy się osłabić jej nieprzyjaciół. Kto kocha ojczyznę, niech idzie do Legionów.
Na odezwę generała Dąbrowskiego rozpowszechnianą w państwach zaborczych zaczęli zgłaszać się ochotnicy. Najwięcej z zaboru austriackiego, ponieważ na mocy traktatów rozbiorowych Austria zajęła największą i najbardziej zaludnioną część rdzennej Polski. Podobnie jak inne państwa zaborcze traktowała zajęte tereny głównie jako źródło surowców, taniej siły roboczej i wpływów z podatków, doprowadzając najuboższą ludność do nędzy. W porównaniu z innymi państwami zaborczymi Austria wcieliła też do swojej armii najwięcej polskich rekrutów. Dlatego w szczególności do nich skierowana była odezwa generała Dąbrowskiego. I to właśnie ci żołnierze najliczniej zasilali powstające we Włoszech Legiony.
Dąbrowski szkolił i powiększał we Włoszech polskie oddziały, które już w połowie roku liczyły 7 tysięcy uzbrojonych żołnierzy. W Paryżu działalność organizacyjną na rzecz Legionów prowadził przyjaciel Dąbrowskiego – Józef Wybicki, poeta i działacz polityczny. Na wezwanie Dąbrowskiego Wybicki opuścił Paryż i udał się do Włoch, aby wspomóc generała. Według jednego z przekazów, gdy w lipcowy wieczór 1797 r. dojeżdżał do Reggio nell'Emilia, niedaleko Bolonii, gdzie generał Dąbrowski organizował kolejny Polski Legion, miał usłyszeć popularnego mazurka śpiewanego przez jeden z formowanych oddziałów. Józef Wybicki zapamiętał tę melodię, nie wiedział jeszcze, że kilka dni później napisze do niej nowy tekst.
Przez kilka lipcowych dni Wybicki był świadkiem patriotycznych, pełnych wiary postaw żołnierzy ubranych w polskie mundury. W tych historycznych dniach, w tej niezwykłej atmosferze przenikniętej duchem nadziei w odrodzenie ojczyzny, Wybicki napisał tekst nowej pieśni na melodię zasłyszanego ludowego mazurka: proste słowa do popularnej melodii. Melodii rdzennie polskiej, bo ludowej, wyrosłej z rodzimej tradycji, rytmicznej i skocznej, łatwej do zapamiętania. Tekst, który napisał Józef Wybicki, zaczynał się od słów: Jeszcze Polska nie umarła, kiedy my żyjemy... Słowa te niosły przesłanie, że Polska nie umarła, bo żyje w każdym żołnierzu legioniście, w każdym, kto zachowa polską świadomość narodową. Jak to określił później Adam Mickiewicz: Sławna Pieśń Legionów poczyna się od wierszy, które otwierają historię współczesną. Słowa te znaczą, że ludzie zachowujący w sobie to, co stanowi istotę narodowości polskiej, zdolni są przedłużyć byt ojczyzny niezależnie od wszelkich warunków politycznych i mogą dążyć do jego przywrócenia.
Józef Wybicki przedstawił swą pieśń oficerom legionowym, którzy włączyli ją do zbioru pieśni zalecanych dla legionistów, pieśni mających kształtować ich świadomość narodową i jednoczyć ich wokół idei odrodzonej, wolnej Polski. W takich okolicznościach narodziła się Pieśń Legionów Polskich, później zwana Mazurkiem Dąbrowskiego, która 130 lat później stała się hymnem Polski.

Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,
Będziem Polakami,
Dał nam przykład Bonaparte,
Jak zwyciężać mamy.

Pieśń Legionów Polskich po raz pierwszy uroczyście odśpiewano podczas pożegnania wymaszerowujących z Reggio Legionistów. Przy boku Francuzów mieli dotrzeć przez Półwysep Bałkański, Bukowinę i Galicję do ojczyzny i wywalczyć dla niej wolność. Jednak w kwietniu 1797 r. Napoleon zawarł rozejm z Austrią, więc Legiony pozostały we Włoszech. Czas zbrojnego powrotu „z ziemi włoskiej do Polski" pozostał nieokreślony. Legiony włoskie zostały przeznaczone do zwalczania ruchów narodowych na Półwyspie Apenińskim przeciwko hegemonii Francji, co było ich pierwszym dramatem. Po wielu bitwach liczebność legii włoskiej zmalała, ustał też napływ Polaków do Legionów, ponieważ austriaccy dowódcy nauczeni doświadczeniem przestali kierować na front włoski polskich rekrutów z Galicji.
Podjęto więc decyzję o zorganizowaniu polskich legionów w Niemczech. Nad Renem utworzono Legię Naddunajską. Dla nich droga do Polski miała wieść w odwrotnej kolejności, najpierw przez Wartę, potem przez Wisłę. Dopiero w 1806 r. Dąbrowski i Wybicki właśnie od zachodu dotarli do Wielkopolski na czele Legionów, z zamiarem wzniecenia narodowego powstania. W Poznaniu Polacy przywitali ich Pieśnią Legionów, która wyprzedziła swoich twórców. Było to pierwsze publiczne wykonanie Mazurka Dąbrowskiego na polskiej ziemi.
Droga legionistów do Polski przy boku Napoleona była dłuższa niż przypuszczali, pełna rozgoryczenia, frustracji i poczucia krzywdy, ponieważ sprawa polska była dla Napoleona zawsze wypadkową jego międzynarodowej polityki. Ale innej drogi wówczas nie było. Polacy u boku Napoleona przeżyli dni chwały i triumfu, nadziei na wolność w utworzonej namiastce państwa polskiego – Wielkim Księstwie Warszawskim, po czym przyszedł czas całkowitej klęski, po przegranej Napoleona w Rosji w 1812 r. Polacy musieli jeszcze przez ponad stulecie dźwigać jarzmo zaborów. Towarzyszyła im myśl o wolnej, niepodległej ojczyźnie zawarta w słowach Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy i pamięć o żołnierzach Jana Henryka Dąbrowskiego.
Generał Dąbrowski zmarł w 1818 roku po odnowieniu się starej rany doznanej w jednej ze stoczonych bitew. Żegnając się z najbliższymi, wódz Legionów przekazał swe ostatnie przesłanie: I cóż nam przyniósł tyloletni przelew krwi? Męstwo żołnierzy wsławiło wodzów, ale cóż przyniosło dla ogółu? Każdy z was drży o los, jaki ten ostatni kawał kraju spotkać może. Wszystkiego złego możecie się spodziewać, jeśli nie będzie ścisłego węzła, który was wszystkich zjednoczy. Z przyczyn niezgód marnie straciliśmy najpomyślniejsze okoliczności. Spójni i pracy wam trzeba. Przyszłość macie wielką i świetną, ale ufajcie tylko samym sobie i budujcie tylko na własnej sile!

Pieśń o Polsce

Powróćmy do pieśni Legionów Polskich. Z ziemi włoskiej legioniści wyruszyli z nią na ustach do walki o niepodległą ojczyznę. Jak napisał Dąbrowski w liście do Wybickiego: Żołnierze do Twojej Pieśni nabierają coraz więcej gustu i my ją sobie czasem często nuciemy z winnym szacunkiem dla autora. Pieśń Legionów towarzyszyła im we wszystkich kampaniach napoleońskich. Zrodzona na obczyźnie, poprzez emisariuszy przekraczających granice zaborców dotarła również do kraju, najwcześniej zaczęto ją śpiewać pod zaborem austriackim. Budziła i utrwalała patriotyzm. Raporty tajnej policji coraz częściej donosiły o „częstym śpiewaniu w Galicji przez zbuntowanych Polaków podejrzanego Dombrowskischer Marsch". Zaczęła rozpowszechniać się również w zaborze rosyjskim i pruskim, niosąc wiarę w wolność. Stała się najpopularniejszą pieśnią patriotyczną, pieśnią ogólnonarodową. Uciszana była wyrokami zaborców. Za jej śpiew i rozpowszechnianie więziono w austriackich twierdzach Kufstein, Spielberg, Theresienstadt, pruskim Moabicie, w warszawskiej Cytadeli. Z ziem polskich z dźwiękiem kajdan wędrowała razem z zesłańcami na Syberię i Kaukaz. W dniach niewoli, gdy nie mogła zabrzmieć pełnym głosem, jej słowa były szeptane jako modlitwa. Oprócz odmawianego zwykłego pacierza na klęczkach recytowano ją jako modlitwę za ojczyznę. Śpiewana była podczas nielegalnie urządzanych uroczystości narodowych. Wypisywana na murach, na ścianach więzień, dawała poczucie bycia na skrawku wolnej, polskiej ziemi. Była ostatnim krzykiem rozstrzeliwanych, przekazem dla potomnych, że ich poświęcenie nie było daremne. Była ostatnim szeptem konających na polu bitwy. Jej słowami żegnano nad mogiłami tych, którzy zginęli. Była symbolem waleczności Polaków, wyrazem polskiego oporu.
Słowa tej pieśni były dodatkowym orężem w walce o polskość. Towarzyszyła wolnościowym zrywom, zarówno w momentach zwątpienia, jak i porywach bohaterstwa. Była zawołaniem członków tajnych organizacji, którzy pozdrawiali się słowami: Nie zginęła. Była hasłem Polski walczącej. Głosiła, że nie może zginąć państwo, gdy żyje jej naród, gdy żyją jego obrońcy. Na próżno zaborcy zagrabili całe terytorium Polski, wymazali ją z mapy Europy. Pozostali jednak Polacy, którzy śpiewali, że Polska nie zginęła, bo oni żyją. Wyrażała ducha narodu. Broniła przed wynarodowieniem. Towarzyszyła tułaczce emigracyjnej. Utrwalała poczucie jedności narodowej, więzi z ojczyzną. Wrosła w życie uczuciowe całego narodu. Była wyrazem charakteru narodowego Polaków, którzy trzem imperialnym mocarstwom rzucili wyzwanie – Jeszcze Polska nie zginęła! Prawda wyrażona w tych czterech pierwszych słowach pieśni stała się przykazaniem narodowym, przekazywanym kolejnym pokoleniom rodaków. Przetrwała rewizje, prześladowania, terror, areszty, egzekucje. Mogłoby się to wszystko wydać nieprawdopodobne, gdyby nie było prawdą.
Aż przyszedł 1918 rok i gdy załamała się potęga zaborców, mogła zabrzmieć jawnie i głośno, tryumfalnie we własnej ojczyźnie. Zabrzmieć znów zwycięsko. W 1927 r. Sejm II Rzeczpospolitej przyznał jej najwyższą rangę w postaci uznania za oficjalny hymn państwowy. Pieśń Legionów Włoskich zaczęła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej.
Los rękopisu polskiego hymnu symbolicznie splótł się z historią Polski. Rękopisy były dwa. Jeden z nich Józef Wybicki ofiarował generałowi Dąbrowskiemu, a drugi przekazał swej córce Teresie. Pierwszy spłonął w pożarze Biblioteki Narodowej w 1944 r. w czasie Powstania Warszawskiego. Drugi był w posiadaniu niemieckiego prawnuka Józefa Wybickiego, który sądząc, że go ocali, zdeponował go w 1943 r. w skarbcu Deutsche Reichsbank w Berlinie. W 1945 roku część skarbca została zniszczona podczas nalotu bombowego. Po zajęciu Berlina przez Armię Czerwoną zbiory Deutsche Reichsbank Rosjanie wywieźli na wschód. Według wersji strony radzieckiej wśród ocalałych dokumentów nie było rękopisu Wybickiego.

Prawdy nie znamy
Po wojnie komunistyczne władze chciały zmienić polski hymn – zastąpić Mazurka Dąbrowskiego popularną w okresie stalinowskim piosenką Ukochany kraj. Jedynie z powodu obaw przed protestami Polaków z pomysłu tego zrezygnowano, zmieniono natomiast inny polski symbol narodowy – Orłu Białemu odebrano koronę.
Dziś dysponujemy jedynie kopiami Mazurka Dąbrowskiego sporządzonymi w 1844 r. przez wnuka Józefa Wybickiego. Jeden z najważniejszych polskich rękopisów narodowych, będący najcenniejszą pamiątką po Józefie Wybickim, nie przetrwał w oryginale. Ale idea w nim zapisana jest trwalsza od rękopisu.
Józef Wybicki, pisząc słowa Mazurka Dąbrowskiego, pisał je na obczyźnie. Wyraził w nich pragnienia polskich emigrantów. Tak jak kiedyś wiodły rodaków emigrantów z ziemi włoskiej do Polski, tak dziś wzywają do domu Polaków rozproszonych po całym świecie. Do Polski. Przynajmniej tej w sercu. Tak jak w jednej z wersji nieznanego autorstwa:

Jeszcze Polska nie zginęła,
choć my za morzami,
chociaż z oczu nam zniknęła,
lecz ją w sercu mamy.

Historia naszego narodu i niepodległej dziś ojczyzny jest zawarta w Mazurku Dąbrowskiego. Przeminęli pierwsi legioniści spod polskich sztandarów we Włoszech, którzy Mazurka Dąbrowskiego śpiewali w Reggio, przeminęli ci, którzy go śpiewali później. Jednak pieśń pozostała.
Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy. My, czyli kto? Jej słowa odnoszą się do każdego Polaka. Bo Polska żyje w nas. Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy Ty żyjesz. Będzie ona taka, jacy my będziemy, a jej granice będą tam, gdzie my będziemy.

Sławomir Iwanowski, Polonika nr 233, czerwiec 2014

 

Dodatkowo:

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać mailem informacje na bieżąco wpisz swój adres e-mail
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…