Święta po polsku i austriacku

fot. K.F.L.

Andrzejki i przebierańcy, wieniec i kalendarz, św. Mikołaj i Krampus, choinka i Christkind - wywodzące się z tej samej tradycyji, a jednak odmienne zwyczaje adwentowe i świąteczne.

W naszej chrześcijańskiej kulturze Boże Narodzenie to czas szczególnie radosny, wyczekiwany, będący „najcieplejszym" okresem podczas długich zimowych miesięcy. My Polacy chwalimy się tym, że polska Wigilia, polskie święta są obchodzone najpiękniej. Nie jesteśmy jednak w tym poczuciu odosobnieni, inne narody mniemają tak samo o własnych zwyczajach i tradycjach świątecznych. Austriacy też uważają, że to właśnie ich święta są najwspanialsze i niepowtarzalne.

Zarówno polskie jak i austriackie tradycje świąteczne wywodzą się z tych samych chrześcijańskich korzeni, gdyż istota tych świąt jest taka sama w obydwu krajach i na całym świecie, mianowicie narodziny Boga-Człowieka, tzn. tajemnica Wcielenia. Na przestrzeni setek lat wyodrębniły się w obu kulturach: polskiej a austriackiej takie zwyczaje i tradycje, związane z Bożym Narodzeniem oraz poprzedzającym je Adwentem, które nie mają swoich odpowiedników w zwyczajach i tradycjach innych nacji.

Naturalną koleją rzeczy, niektóre zwyczaje, pielęgnowane przez setki lat, idą powoli w zapomnienie, inne, powstałe stosunkowo niedawno, zyskują z każdym rokiem na znaczeniu.

Andrzejki i przebierańcy
Jedną z takich hucznie obchodzonych przez Polaków tradycji, dotyczącą jeszcze okresu przed Adwentem, której brak jest w austriackim kalendarzu, to Andrzejki.
Austriacy jedynie w niektórych parafiach pod wezwaniem św. Andrzeja obchodzą święto patrona, pijąc na przykład poncz po wieczornej mszy św., ale nikt z wosku nie wróży. Za to istnieje w Austrii zwyczaj lania wosku i odczytywania z niego przyszłości w noc sylwestrową.
Sam Adwent natomiast przeżywany jest w Polsce w wielkim skupieniu, mającym przygotować wszystkich do należytego przeżycia tajemnicy Wcielenia, uobecnionej w świętach Bożego Narodzenia, podczas gdy na ziemiach Habsburgów to okres radosnego wyczekiwania, a wygłupy „Krampusόw", czyli diabłόw i innych przebierańców, nie mają nic wspólnego z polską adwentową powagą.
Już od XIV wieku istniał w Austrii w trzy czwartki Adwentu zwyczaj wędrowania od domu do domu przebierańców w przedziwnych, czasem odstraszających maskach. Były to zwykle dzieci, kobiety i ubodzy. Ich wędrówkom towarzyszyło mniemanie, że jeśli zastukają w ściany obory w odpowiednim momencie, mogą usłyszeć od zwierząt, kto w następnym roku umrze w danej zagrodzie. Ci przebierańcy byli przyjmowani chętnie i obdarowywani upominkami.
Od czasόw Reformacji chrześcijańska interpretacja tego zwyczaju nawiązuje do Ewangelii św. Mateusza: „Proście a będzie Wam dane; szukajcie a znajdziecie; kołaczcie a otworzą wam". (Mt. 7.7-8). Stąd niemiecka nazwa tego obrządku: „Klöpfeln" - kołatać.

Święta Barbara
Inna tradycja - w Polsce mało znana a w Austrii bardzo popularna - związana jest z dniem św. Barbary. Tego dnia w Austrii obcina się gałązki wiśni bądź innego drzewa owocowego i ustawia się je w wodzie w ciepłym miejscu. Jeśli na Wigilię zakwitną, gwarantuje to rodzinie szczęście i dostatek a pannom na wydaniu zamążpójście.
Zwyczaj ten wiąże się z legendą, według ktόrej św. Barbara, skazana na śmierć za to, że potajemnie przyjęła chrzest i nie chciała poślubić mężczyzny wybranego przez jej ojca niechrześcijanina, w drodze do więzienia zahaczyła suknią o gałązkę wiśni, zerwała ją i wstawiła potem do wody w swojej celi. W chwili gdy Barbara usłyszała wyrok śmierci, gałązka miała zakwitnąć.

Wieniec i kalendarz
Wieńce adwentowe zadomowiły się w Austrii dopiero w latach 40. XX wieku, zaś pierwszy wieniec sporządził ewangelicki teolog J.H. Wichern sto lat wcześniej w Niemczech. Cztery większe białe świece symbolizowały cztery niedziele Adwentu a dziewiętnaście mniejszych czerwonych - dni powszednie. W interpretacji tej tradycji jest oczywiście nawiązanie do symboli chrześcijańskich: zielone gałązki wieńca to symbol życia, zapalane kolejno w miarę przybywania dni i tygodni świece to światło Chrystusa.
Pośród wiernych Kościoła katolickiego ustalił się odnośnie do wieńca adwentowego następujący zwyczaj: trzy większe świece (symbolizujące niedziele Adwentu) mają kolor fioletowy a jedna - na trzecią niedzielę Adwentu – ma kolor rόżowy, analogicznie do szat liturgicznych przywdziewanych odpowiednio w te niedziele przez kapłanów.
Rόwnież zwyczaj posługiwania się kalendarzem adwentowym wywodzi się z tradycji protestanckiej końca XIX wieku. Dwadzieścia cztery okienka, w ktόrych ukryte były niespodzianki: słodycze albo obrazki, miały w założeniu skrócić dzieciom czas oczekiwania do świąt.
Kalendarz adwentowy w obecnych czasach urasta do gigantycznych rozmiarów, a ten najbardziej nam znany, zdobiący okna wiedeńskiego ratusza ma dopiero 10 lat. Obydwa te zwyczaje: adwentowy wieniec i adwentowy kalendarz, 20 lat temu w Polsce zupełnie nieznane, dziś goszczą już w wielu polskich domach.

Święty Mikołaj i „Krampus"
Wizyta polskiego św. Mikołaja to w stosunku do austriackiego wydarzenie dość spokojne. Nawet jeśli towarzyszy mu jakiś diabeł, moc świętego biskupa z Efezu, patrona biednych i potrzebujących, działa na niego uspokajająco. Natomiast austriacki diabeł „Krampus" to stworzenie nie dość że wyglądające niezwykle odstraszająco, to jeszcze głośne i skupiające na sobie całą uwagę. Postać diabła jako przeciwwaga dla Mikołaja pojawiła się w średniowieczu. Święty Mikołaj nagradzał dobrych i prawych, diabeł karał rόzgą grzesznikόw.
W Austrii od lat 80. XX wieku postać diabła w skojarzeniu ze św. Mikołajem zyskuje na popularności, diabeł panoszy się coraz bardziej a w niektόrych miejscowościach organizowane są nawet diabelskie biegi i zawody.
Z kolei obchodzony 13 grudnia w krajach skandynawskich dzień św. Łucji, dzięki popularności Ikei i szwedzkich samochodów, zyskuje na znaczeniu też i tutaj. Do czasu wprowadzenia kalendarza gregoriańskiego w 1582 r. dzień ten uchodził za środek zimy. Narody skandynawskie, ze względu na swoje położenie geograficzne odczuwające szczególnie niedostatek światła dziennego zimą, celebrowały obchody i zwyczaje związane z dniem św. Łucji i „przybywaniem dnia".
Na św. Łucję istniał pośród nich m. in. zwyczaj stawiania pośrodku talerza świecy i kładzenia wokόł niej siana i ziaren zbόż. Ze sposobu, w jaki wyrosły kłącza na Boże Narodzenie i w jaki padał cień z zapalonej świecy, wróżono przyszłość.

Choinka i „Christkind"
Budzącym bez wątpienia najwięcej radości i emocji obyczajem świątecznym w całym chrześcijańskim świecie jest choinka. Zwyczaj przystrajania w domach drzewek w dzisiejszym rozumieniu pochodzi z Alzacji i sięga XVI w.
Ale już w VII w., według wierzeń ludόw zamieszkujących obecne Niemcy i Skandynawię, istniał kosmiczny związek między niebem a ziemią dzięki gigantycznemu jesionowi, na którego gałęziach zawieszone były: słońce, księżyc i gwiazdy. Na znak czci dla kosmicznego drzewa przyozdabiano drzewa jeszcze przed wprowadzeniem chrześcijaństwa.
Św. Bonifacy starał się nadać temu obrządkowi nowy charakter. Wiecznie zielone drzewo oznaczało życie wieczne a światło je przyozdabiające - Chrystusa. Rόwnież inne ozdoby miały symboliczne znaczenie: jabłka jako przypomnienie odkupienia grzechu pierworodnego, papierowe łańcuchy jako symbole zniewolenia przez grzech, zaś w rozumieniu patriotycznym okowy niewoli politycznej.
Pierwsza choinka w Monarchii Austriackiej pojawiła się w wiedeńskim domu żydowskiego bankiera Nathana Arnsteina i jego pochodzącej z Berlina żony Franciszki. Prowadzili oni salon, w ktόrym skupiało się życie towarzyskie i kulturalne ówczesnych wyższych sfer, toteż w tych sferach choinka zadomowiła się najszybciej. W Polsce pojawiła się również w XIX w., najpierw na ziemiach zaboru pruskiego. Pierwsze kolorowe, oświetlone drzewko w miejscu publicznym stanęło w 1912 r. na Madison Squar w Nowym Jorku, zaś w Wiedniu w okresie międzywojennym przed gmachem Opery.
Pod choinką miło jest zobaczyć prezenty, które w Austrii przynosi „Christkind" od czasu Kongresu Wiedeńskiego. „Christkind" to również „wynalazek" niemieckich protestantόw, wymyślony po to, aby osłabić znaczenie świętego Mikołaja, w ktόrego istnienie protestanci z założenia nie wierzyli (tzw. Kościoły reformowane bowiem zaprzeczały kultowi świętych). Zza oceanu w podobnym celu przybył też „Weihnachtsman". A że każda okazja jest dobra, by obdarowywać się prezentami, zwyczaj szybko się przyjął i stanowi dziś w wielu rodzinach głόwny punkt gorączkowych i kosztownych przygotowań do świąt, odsuwając ich głębszą istotę na dalszy plan.

Wigilia i kolędy
Zanim jednak rozpakujemy prezenty, spożywamy wieczerzę wigilijną. Oczywiście dla nas Polaków najwspanialsza jest ta wieczerza po polsku, podczas której podaje się na stół dania postne z karpiem w roli głόwnej. W Austrii ponoć rόwnież spożywano na wigilię karpia tak długo, jak długo żył w wielkich ilościach w Dunaju, teraz jednak na austriackich stołach króluje - indyk. (Obyczaj jadania świątecznego indyka dotarł tutaj z krajów anglosaskich: z Wlk. Brytanii i z USA).
Nie ma też na tutejszych stołach tradycyjnych u nas wypiekόw: makowcόw, sernikόw świątecznych, za to można osłodzić sobie życie rόżnego rodzaju drobnymi ciasteczkami pieczonymi w adwentowe wieczory.
Nieodłącznym elementem świąt są kolędy, a najsłynniejsza na świecie to Stille Nacht (Cicha noc), powstała właśnie w Austrii. Tekst pieśni napisał jako wiersz w 1816 r. Jόzef Mohr, wikary w małej parafii w regionie Lungau. Melodię skomponował dwa lata pόźniej Franciszek Gruber właśnie w Wigilię. Utwόr miał być na dwa głosy solowe z towarzyszeniem chόru i gitary, prawdopodobnie dlatego, że kościόł w Obersdorfie dysponował tylko niesprawnym pozytywem, dlatego potrzebna była pieśń przy akompaniamencie gitary. Kolęda w krόtkim czasie zyskała światową sławę i została przetłumaczona na ponad 300 rόżnych językόw i dialektόw.

„Sylwester"
Na zakończenie jeszcze krόtka historyjka o „Sylwestrze". Otόż w roku 999 pojawiła się pogłoska, że papież Sylwester I zamknął w lochach Watykanu smoka, ktόry w ostatnim dniu roku miał wyjść i zniszczyć świat. Kiedy to nie nastąpiło, radość, jaka zapanowała, przypominała właśnie sylwestrowe zabawy.
Choć ludzie od najdawniejszych czasόw świętowali koniec starego roku i początek nowego, to przez całe wieki problematyczne było ustalenie daty tego wydarzenia. Dopiero w XVII wieku stopniowo w kolejnych krajach przyjmowano za ten dzień 1 stycznia, tymczasem wcześniej, szczególnie w średniowieczu, w niektόrych regionach Europy było to Boże Narodzenie, gdzie indziej zaś Wielkanoc albo dzień Zwiastowania Pańskiego (25 marca). Huczne zabawy sylwestrowe zaczęto organizować jednak dopiero pod koniec XIX w.

Tym, ktόrzy nie wyjeżdżają w tym okresie do Polski, polecam sylwestra w Wiedniu. W końcu nie bez powodu z tej właśnie okazji przyjeżdża nad Dunaj tysiące turystόw z całej Europy.
Wszystkim zaś czytelnikom życzę Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku.

Magdalena Stępień - licencjonowana przewodniczka miasta Wiednia, Polonika nr 179/180, grudzień 2009/styczeń 2010.

Dodatkowo:

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać mailem informacje na bieżąco wpisz swój adres e-mail
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…