Pracuję na rzecz prestiżu Polski

– Kształcić młodych ludzi, mówić im, że Polska to kraj wielki i wspaniały – to jest właśnie istotą mojej pracy i mojego życia – mówi Joanna Fabisiak, posłanka na Sejm RP, zasiadająca w Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz w Komisji Łączności z Polakami za Granicą.

 

Jest Pani pomysłodawczynią konkursu „Być Polakiem”.
– To było sześć lat temu, w 30. rocznicę rejestracji Solidarności. Wówczas pomyślałam, że jest wiele konkursów dla dzieci, które ładnie śpiewają, ładnie malują, rysują, deklamują, natomiast brakuje konkursu dla młodych Polaków rozproszonych po całym świecie, by mogli wyrazić swój stosunek do ojczyzny przodków. A więc takiego konkursu, który z jednej strony umacnia tożsamość, z drugiej strony dostarcza uczestnikom wiedzy o wydarzeniach związanych z danymi tematami.

Jaki jest temat tegorocznego konkursu?
– W 2016 roku wszystkie tematy oscylowały wokół Jubileuszu Chrztu Polski i ustanowienia polskiej państwowości, bo przecież chrzcielnica była jak gdyby kolebką państwa polskiego. To tu, w tym momencie, narodziło się państwo. Prawdą jest, że Mieszko miał doskonale zorganizowane państwo plemienne. Ale była to tylko organizacja plemienna, a nie państwo sensu stricte. To po przyjęciu chrztu państwo polskie zostało uznane przez sąsiadów. Niektórym wydawało się, że temat ten będzie za trudny dla dzieci i młodzieży polonijnej, a okazało się, że jest inaczej, że prace są bardzo ciekawe, pełne głębokich refleksji o Polsce, o patriotyzmie, o chrześcijaństwie, na którym nasz kraj został zbudowany.

A jaki temat jest przewidziany na rok 2017?
– Rozpoczynamy właśnie kolejną edycję konkursu, w której wszystkie tematy poświęcone są Polonii. Proponujemy bardzo różne zagadnienia i formy pracy. Najmłodsza grupa 6–9 lat będzie ilustrowała legendy polskie, grupa starsza 10–13 lat opisywała różne historie rodzinne, czyli emigracyjne losy Polaków, przeprowadzając wywiady z dziadkami czy rodzicami. Oczekujemy bardzo ciekawych historii, których nikt dotychczas nie poznał. Grupa młodzieży 13–16 lat będzie miała pole do popisu na następujący temat: w twoim kraju zamieszkania powstaje muzeum polskie. Jesteś kustoszem jednej z sal. Jak byś ją urządził? Natomiast grupa studencka będzie interpretowała wiersz „Marsz, marsz Polonia”. I ostatnia grupa, multimedialna, zajmie się wkładem Polonii w dzieje Europy i świata.

Do kogo skierowany jest ten konkurs?
– Konkurs jest skierowany tylko do młodzieży polonijnej. W tym roku wpłynęło aż 630 prac z całego świata, więc zainteresowanie nim wzrasta. Ostatnio rozmawiałam z pewną panią z Nowej Zelandii, która chce tam rozpowszechnić to wydarzenie, bo tam również mieszkają Polacy. Nie dalibyśmy rady organizacyjnie, gdyby na konkurs napływały również prace z Polski. Dzieci z Polski mają zresztą wiele innych okazji do umacniania swojego patriotyzmu, określenia swojej tożsamości.

Czy każdy może wziąć udział w tym konkursie?
– Naturalnie każdy może się zgłosić. Fundacja „Świat na Tak”, którą powołałam 23 lata temu, jest organizatorem konkursu. Wystarczy wejść na stronę Swiatnatak.pl i znaleźć wszelkie informacje. Szkoły polskie w poszczególnych krajach są głównym realizatorem kolejnych edycji, więc przy tej okazji składam podziękowanie wszystkim nauczycielom i kierownikom szkół. Trudno bowiem oczekiwać, by dziecko w wieku 10–12 lat, w różnym stopniu znające język polski, miało tyle ochoty, aby pisać na dość trudny temat i zbierać materiały. To od rodziców, a przede wszystkim od nauczycieli, zależy udział dzieci w konkursie. To, że impreza się rozwija, jest dowodem ich wielkiego zaangażowania, również w Austrii. Składam podziękowania pani Hannie Kaczmarczyk, kierownikowi Szkolnego Punktu Konsultacyjnego im. Jana III Sobieskiego w Wiedniu, która włożyła ogromny wysiłek w organizację, a także pani prezes Forum Polonii, Teresie Kopeć, która włączyła się we współorganizację.

Jest Pani z wykształcenia filologiem. Co jest dla Pani ważniejsze: filologia czy polityka?
– Obydwie te dziedziny są dla mnie bardzo ważne. W 1977 roku przechodziłam do sejmu jako dyrektor Instytutu Języka i Kultury Polskiej dla Cudzoziemców. Całe życie pracowałam na uniwersytecie i nadal jestem jego pracownikiem, tylko urlopowanym z racji pełnienia funkcji poselskiej. Całe życie kształciłam i przygotowywałam cudzoziemców do roli ambasadorów Polski. Bardzo często były to dzieci z korzeniami polskimi, którym przywracałam tożsamość polską. A więc mogę powiedzieć, że całe moje życie poświęcone jest pracy na rzecz prestiżu i dobrego imienia Polski. Przed dwoma laty, w czasie uroczystości na Monte Cassino, podeszła do mnie młoda osoba i zapytała, czy ją pamiętam. Okazało się, że była przed laty moją studentką, a teraz mieszka w Perugii i założyła stowarzyszenie polsko-włoskie. Kształcić młodych ludzi, mówić im, że Polska to kraj wielki i wspaniały – to jest właśnie istotą mojej pracy i mojego życia. W tej chwili nie robię nic innego, działam w Komisji Łączności z Polakami za Granicą i w Komisji Edukacji. Zatem z całą pasją zajmuję się szkolnictwem wyższym i wszystkimi sprawami Polonii.

Czym zajmuje się obecnie komisja Łączności z Polakami za Granicą?
– Wszystkimi sprawami ważnymi dla Polonii. W tej chwili przygotowałam uchwałę w sprawie wyrażenia wdzięczności nauczycielom polonijnym. Większość z nich to kobiety, które dla mnie są współczesnymi siłaczkami, bo pracują na kilku etatach: zawodowym, rodzinnym i wolontariackim w szkole polskiej, gdzie praca odbywa się w soboty. Do tego wszystkiego w niedziele często organizują różne uroczystości. Chciałabym, aby 14 października, w dzień Edukacji Narodowej, Sejm RP wyraził szczere podziękowania wszystkim osobom i organizacjom, które wspierają szkolnictwo polskie i naukę przedmiotów ojczystych, oraz wszystkim rodzicom, którzy rozumieją, że dziecko trzeba najpierw uczyć języka ojczystego, że nie wolno odcinać go od korzeni, bo robi mu się krzywdę. Którzy wreszcie muszą się przekonać, że nauka dziecka w wieku 4–5 lat jest rzeczą bezcenną. Wtedy dziecko posiada niesamowitą zdolność uczenia się jednocześnie kilku języków, a jego mózg układa te kody językowe oddzielnie, dzieląc jednocześnie słownictwo danego języka. Taką zdolność ma mózg tylko do 6. roku życia, a potem trzeba już wkuwać. Więc nie wkuwajmy, uczmy dzieci polskiego, a drugi język przyjdzie sam, w środowisku rówieśniczym, w szkole.

Została Pani odznaczona Orderem Uśmiechu. Czym można sobie zasłużyć na tak szacowne międzynarodowe odznaczenie?
– Uważałam, że czas transformacji był wspaniałym czasem, ale przyniósł też rozchwianie dobrych obyczajów, spadek autorytetów rodziców i nauczycieli. To była źle rozumiana wolność. Wtedy stwierdziłam, że są potrzebne wzory. Po wielu latach pracy z młodzieżą skoncentrowałam się na wolontariacie. Chciałam na tym polu nawiązać do filmu „Siedmiu wspaniałych”, w którym siedmiu mężczyzn, absolutnie nie świętych, zmienia oblicze meksykańskiego miasteczka opanowanego przez zło. Wypowiadają walkę dyktatowi zła i zwyciężają, chociaż nie bez ofiar. Założyłam więc w Warszawie szkolne Kluby Ośmiu, co odpowiadało wtedy ilości warszawskich gmin. W tym projekcie wychowawczym, opartym na wychowaniu przez pracę i pomoc słabszym, wystarczy 8 uczniów, żeby założyć koło. Tych ośmiu wspaniałych wciąga kolejnych kolegów do pracy, jak również rodziców. Są wolontariuszami w każdej dziedzinie: jedni pomagają osobom starszym, inni chorym kolegom w szpitalu, a jeszcze inni w schroniskach dla zwierząt. Cała szkoła zmienia się, jeśli jest w niej dobrze zorganizowany wolontariat.
Zaczęło się to wszystko w 1993 roku od Samorządowego Konkursu Nastolatków „Ośmiu Wspaniałych”, który miał zachęcić młodych ludzi do przeciwstawiania się w swoim środowisku przemocy, egoizmowi i uzależnieniom. Młodzież zaczęła podejmować tak wiele licznych inicjatyw prospołecznych, że aby to wszystko organizacyjnie ogarnąć, w 1998 roku założyłam fundację „Świat na Tak”. Obecnie w całej Polsce działa ponad 300 Klubów Ośmiu, pracuje w nich 6900 wolontariuszy naszej fundacji „Świat na Tak”. W pewnym momencie ci młodzi ludzie wystąpili o przyznanie mi Orderu Uśmiechu. Jest on naprawdę najbliższy memu sercu i jestem z niego bardzo dumna, tym bardziej że nigdy nie zabiegałam i nie zabiegam o żadne odznaczenia.

Rozmawiał Sławomir Iwanowski, Polonika nr 257, listopad/grudzień 2016.

 

Dodatkowo:

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać mailem informacje na bieżąco wpisz swój adres e-mail
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…