Emigracyjna Wigilia

Refleksje nad „Kolędą dla nieobecnych”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat...
Opuściłeś Polskę z jedną walizką. Zmieściłeś w niej lata swego życia, dzieciństwo i młodość. A wszystko zostało tam: rodzina, przyjaźnie, miejsce zamieszkania i pracy. Zostały tam pragnienia, plany, oczekiwania i nadzieja. Zjawiłeś się z jedną walizką w obcym kraju, bez znajomości języka, zupełnie sam.
I jak każdy emigrant ponosisz straty. Odcinasz się od korzeni, zostajesz przesadzony i nigdy już nie wyrośnie z Ciebie to samo drzewo. Obcy, inny. Nawet jak zrośniesz się z nową ojczyzną, nauczysz się nowego języka, znajdziesz swe miejsce w nowym społeczeństwie, to nikt z Twojego nowego otoczenia nie zrozumie Twojej przeszłości. Ciągle brakuje Ci tego kawałka życia, który w Polsce zostawiłeś. Tu jesteś jeszcze obcy a tam, w Polsce jesteś już obcy.
Emigrant jest kimś przekraczającym ciągle granice. I nie tu i nie tam. Tak pomiędzy. Zyskuje materialnie, ale też traci. A straty te są nie do odrobienia, bo są to straty serca i duszy.

Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole...
Jesteś już wiele lat na emigracji i z przerażeniem stwierdzasz, że tylu ludzi odeszło.
Ale najpierw odszedłeś Ty. W Twoim domu rodzinnym zostało puste miejsce po Tobie i wielki strach o Twoją przyszłość. Trudno Ci sobie tę Wigilię bez Ciebie wyobrazić. Może lepiej, że nie widziałeś zapłakanych oczu Twoich bliskich?
Pierwsze Boże Narodzenie w Austrii było ciężkie, były to najsmutniejsze święta Twojego życia. W jednym pokoiku z wieloma obcymi ludzmi, bez rodziny, bliskich... I choć wszyscy starali się, by ten wieczór był wyjątkowy, to jednak wszystko było inaczej.
A potem puste miejsce zostawił po sobie ktoś z Twojej rodziny. Puste miejsca zostawiły przyjaźnie, które nie wytrzymały rozłąki.Tyle pustych miejsc. I ciągle dochodzą nowe.

Daj nam wiarę, że to ma sens....
Czy ma to sens? Zadajesz sobie to pytanie. Każdy z nas się o to pyta i odpowiedzi są różne. Nie każdemu udaje się tu w Austrii znaleźć swoje miejsce. Nie każdego plany mogą się spełnić. Nie każdy czuje się tu dobrze.Tęsknota doskwiera, szczególnie mocno gdy przychodzą święta.
Dokonałeś jednak wyboru, a każdy wybór wiąże się z konsekwencją.
Nie możesz przewidzieć swojej przyszłości, nie wiesz, jaka by ona była, gdybyś pozostał w Polsce. Jesteś tutaj, tutaj budujesz swoje szczęście. Masz tu swoją rodzinę, przyjaciół, pracę, a więc i sens życia.
Gorzej jest, gdy ten sens zatracisz, gdy przygniotą Cię problemy. Potrzebna jest Ci wiara w sens Twich działań, ta pewność, że wybrałeś słusznie. I jego obecność. Narodził się przecież także dla Ciebie - jako Wędrowiec, jak Ty. Tak wielu go nie zrozumiało i ciągle nie rozumie. Przyszedł na świat, by go ukrzyżowano. Jaki w tym sens? A może właśnie w tym jest sens?

Przyjdź tu do nas i z nami trwaj
Każde życie to inna historia. Emigracyjne losy. Ile w nich kolorów, ile słońc i cieni. Ile smutków, załamań, udręk, rozczarowań, bólu, zdrad i cierpienia.
Z drugiej strony, to cała gama szczęść, przygód, radości, dumy, sprawdzonych przyjaźni, dobra i miłości. Ot, życie po prostu. Czasem zadrwi z nas sobie, wyciśnie soki, odbierze wiarę, załamie, poprowadzi inną stroną, poplącze, wykrzywi...Ale może w tym wykrzywieniu właśnie,w tym poplątaniu i załamaniu przychodzi Bóg z ludzką twarzą. Przychodzi, by wyprostować, by rozplątać, by dać siłę. Wbrew wszelkiej logice.
I wystarczy tylko wyciągnać rękę, wystarczy powiedzieć "tak". Uwierzyć w Jego obecność. Takie to w zasadzie proste, a tyle nam stwarza problemów.

Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas...
Boże Narodzenie to też powrót do czasów dzieciństwa. To wspomnienie błysku w oczach na widok kolorowej choinki, wspomnienie zapachów wigilijnych potraw, i ten długi stół, który wydawał się kiedyś taki elastyczny.Tak, jakby się rozciągał w Wigilię, by pomieścić całą rodzinę.
Boże Narodzenie było dla wielu wystawaniem w długich kolejkach po tabliczkę czekolady i kilka pomarańcz, było szczęściem dotarcia pociągiem do rodzinnego domu, bowiem pociąg równie dobrze mógł stanąć w szczerym polu ze względu na mróz czy śnieg.
I kolędnicy, i opłatek.Tak, opłatek był najważniejszy.Tu nikt go nie zna, a on tak bardzo wpisany jest w polską tradycję. Wszystko inne jest tylko dodatkiem.
Dzieci niewiele potrzebują , by szczerze się cieszyć. Inaczej jest z dorosłymi. Nasze głowy przepełnione są troską, problemami, terminami, stresem. Nasze głowy stworzyły mur, przez który nie jest łatwo przedostać się radości.
Boże Narodzenie to szansa właśnie, na zatrzymanie, na oddech, na refleksję, na "dziecko w nas".

A nadzieja znów wstąpi w nas....
Czym byłoby życie bez nadziei? Tej na jutro i tej na dni następne. Robimy plany na przyszłość, marzymy. Nie zawsze się one spełniają,często umierają nawet w zarodku. A my dalej, niezmordowanie tworzymy nowe marzenia.
Przypomnij sobie Twoje pierwsze emigracyjne tygodnie, miesiące. Na co czekałeś, jakie miałeś pragnienia? Co było dla Ciebie istotne,ważne? Co się z tego spełniło?
Czy pamiętasz jeszcze oczekiwanie na dezyzję władz emigracyjnych, pamiętasz swoją radość, gdy zrozumiałeś próbującego się z Tobą porozumieć Austriaka? A jakie masz teraz marzenia, nadzieje?
Nadzieje nie muszą się spełnić, ale muszą zaistnieć. Jeśli zgasną,przestajemy żyć.

Uwierzymy kolejny raz
Zastanów się nad słowami: Boże Narodzenie. Narodzenie Boga. Czy zdajesz sobie z tego sprawę w przygotowaniach świątecznych? W Twoim zabieganiu, stresie z prezentami, wysyłaniu życzeń, szukaniu odpowiedniej choinki, gotowaniu, sprzątaniu...Ile to wymaga od Ciebie energii, sił, czasu i pieniędzy? Byś po dwóch dniach miał stwierdzić, że przeminęło. Karp był przesolony, prezenty trzeba wymienić, śniegu ani na lekarstwo. Bożonarodzeniowa plajta.
Jak to dobrze, że za rok następne święta i nowa szansa. Szansa na co? Na zabieganie, kupowanie, wysyłanie, szukanie....na kolejną plajtę? On w nas wierzy ciągle, może uda nam się w tym roku też uwierzyć w Boże Narodzenie.

"Kolęda dla nieobecnych"
Zbigniew Preisner

A nadzieja znów wstąpi w nas
Nieobecnych pojawią sie cienie
Uwierzymuy kolejny raz
W jeszcze jedno Boże Narodzenie
I choć przygasł świąteczny gwar
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj
Wbrew tak zwanej ironii losu

Daj nam wiarę, że to ma sens
Że nie trzeba żałować przyjaciół
Że gdziekolwiek są dobrze im jest
Bo są z nami choć w innej postaci
I przekonaj, że tak ma być
Że po glosach tych wciąż drży powietrze
Że odeszli po to by żyć
I tym razem będą żyć wiecznie

Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole

A nadzieja znów wstąpi w nas
Nieobecnych pojawią się cienie
Uwierzymy kolejny raz
W jeszcze jedno Boże Narodzenie
I choć przygasł świąteczny gwar
Bo zabrakło znów czyjegoś głosu
Przyjdź tu do nas i z nami trwaj
Wbrew tak zwanej ironii losu

Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat
Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole
Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas
I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole

Bogumiła Prokop, Polonika nr 191/192, grudzień 2010, styczeń 2011

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…