Okażmy dobre serce

Zima to najcięższy okres dla bezdomnych. W tym czasie liczba osób pojawiających się w przytułkach dla bezdomnych w Wiedniu wzrasta o 60%. Szacuje się, że w całej Austrii jest ich około 15 tysięcy, a wśród nich także Polacy.

 

Na temat bezdomnych Polaków w stolicy Austrii rozmawiamy z Jerzym Kiziukiem, założycielem Stowarzyszenia Pomocy dla Bezdomnych „Bogdan”.

Z czego wynika bezdomność?
– W przypadku polskich migrantów zazwyczaj jest to związane z trudnościami, jakie napotykają podczas szukania pracy. Przyjeżdżają do obcego kraju i nie mogą znaleźć pracy, albo ją znajdują, ale są oszukiwani. Często jest tak, że osoby, które są zadłużone w Polsce, w poczuciu desperacji przyjeżdżają do Austrii, by tu znaleźć pracę, i trafiają w próżnię. Tracą resztkę pieniędzy. Próbują poradzić sobie z tym stresem w najprostszy sposób: sięgają po alkohol. Jest to antidotum na problemy. Bardzo szybko trafiają w środowisko, które dużo pije. Takie osoby bardzo szybko się uzależniają, bywa to nawet kwestią tygodnia. Kiedy już się uzależnią, zapominają o wszystkim. Tracą poczucie odpowiedzialności, świadomość ojcostwa, człowieczeństwa, swojej wartości. Wtedy trafiają na bruk. Ludzie, którzy lądują na ulicy, są przeważnie uzależnieni od alkoholu. W 90% bezdomność jest powiązana z alkoholizmem.
Kim są zwykle osoby bezdomne?
– Są to osoby w wieku 25–50 lat, przeważnie mężczyźni. Sporadycznie zdarzają się również kobiety – mieliśmy ich przez kilka lat około 20. Państwo austriackie pomaga tylko bezdomnym swojej narodowości, jednak pięć lat temu została otwarta noclegownia dla bezdomnych obywateli z całej Unii Europejskiej. Był to pomysł Stowarzyszenia VINZI. Kilka noclegowni dla osób bezdomnych z EU otworzono z inicjatywy księdza Puchera z Grazu, który przyjechał do Wiednia i zapoczątkował taką pomoc. Ja zaś zajmuję się pomocą dla bezdomnych od 14 lat. Od 12 lat prowadzimy pomoc zorganizowaną, a od 8 lat pomoc opartą o instytucję mającą osobowość prawną. Założyliśmy bowiem Stowarzyszenie Pomocy dla Bezdomnych Polaków „Bogdan”. Powołaliśmy to stowarzyszenie, gdyż potrzebowaliśmy środków, bo prywatnie sami nie dawaliśmy już rady.
Organizujecie również kolację wigilijną dla bezdomnych.
– Tak, od 12 lat. Na naszą kolację wigilijną może przyjść każdy. Na początku przychodziło 40 osób, później nawet 80. Z roku na rok przybywało ich coraz więcej. Ludzie odczuwają wtedy ogromną nostalgię. Siadając do stołu i dzieląc się z innymi opłatkiem rozklejają się, nieraz zaczynają płakać, wspominają swoje rodziny i dzwonią do nich. Ten wieczór jest im bardzo potrzebny. Wiele z tych osób właśnie po wigilijnej kolacji decyduje się na powrót do Polski i nowy start.
W tym roku również odbyła się kolacja wigilijna przy Vinzenzgasse 3 w 18. dzielnicy Wiednia. Były tradycyjne posiłki, zupy, pierogi, ciasta, kawa oraz herbata. Otrzymujemy wsparcie finansowe od osób prywatnych, jak również od Ambasady Polskiej, która bardzo nam pomaga. Chciałbym bardzo podziękować wszystkim pracownikom Ambasady Polskiej oraz Wydziału Konsularnego za pomoc i dobre serce, które okazują nie tylko z racji pełnionej funkcji, ale z potrzeby serca, jak Polak dla Polaka.
W jaki sposób można się dostać do noclegowni dla bezdomnych?
– Każdy może się tam pojawić. Są trzy noclegownie na terenie Wiednia, co łącznie daje około 300 miejsc. Żeby tam się dostać, trzeba pójść o godzinie 18.00 i poczekać na miejsce. Może to trwać od godziny do 3 godzin. Do godziny 21.00 przyjmowani są stali bywalcy. Jeżeli oni się nie zjawią, a są wolne miejsca, to otrzymują je nowe osoby. Wymagane jest przedstawienie dokumentów. Opłata za dobę to symboliczne 1 euro. Dobra trwa od godziny 18.00 do 8.00 rano. W ciągu dnia każdy musi opuścić obiekt, ponieważ w tym czasie sprząta się pokoje, zmienia pościel itp. W noclegowniach dla bezdomnych każdy dostaje ciepły posiłek, kawę oraz herbatę. Na każdego czeka czysta pościel, łóżko. Można się wykąpać, wyprać rzeczy czy pooglądać telewizję. Nie ma określonego czasu, jak długo ktoś może mieszkać w noclegowni. Jedyna zasada to opuszczenie budynku o 8.00 rano. Kolejne przyjście następuje znowu po godzinie 18.00. Stali bywalcy dostają swój numerek do swojego łóżka. Jeżeli są to osoby nowe, to zostają wypisywane dla nich karty. Noclegownie mieszczą się przy ulicach Rennweg 89,Wilhelmstrase 10 oraz Ottakringerstrasse 20.
Jakie zasady panują na terenie noclegowni?
– Nie można spożywać alkoholu ani narkotyków. Przy wejściu na teren budynku sprawdzane są bagaże. Jest to ważne dla bezpieczeństwa. Jeżeli ktoś znajduje się pod wpływem zbyt dużej ilości alkoholu, nie jest wpuszczany do noclegowni. Podobnie gdy zdarzy się, że ktoś popije i stwarza przykre sytuacje, wzywamy policję.
Co robią osoby bezdomne po wyjściu o 8.00 rano?
– Niestety, zazwyczaj szukają okazji do wypicia alkoholu. Kilku księży stara się wspierać bezdomnych finansowo, dając im po 5 euro dziennie. Jednak osoby te za otrzymane 5 euro zazwyczaj kupują trzy kartony taniego wina zamiast czegoś wartościowego. Austriaccy księża nie do końca rozumieją problem alkoholowy.
Ilu Polaków, którzy nie ma mają gdzie się podziać, szuka miejsc w noclegowni?
– Na stałe przebywa tam około 170 osób z Polski. Takich, którzy przyjeżdżają z kraju na kilka dni czy też tygodni, jest do 400. Są też osoby, które przyjeżdżają i nagle lądują na ulicy, bo zostali oszukani i nie mają żadnych znajomości, nie mają gdzie się podziać. Zdarza się, że ktoś przyjeżdża do Wiednia i już po kilku dniach ląduje na ulicy. Kobiety są bardziej zaradne niż mężczyźni. Kiedy mężczyzna napotyka trudności, często się poddaje i ląduje w parku, na pustostanach czy na dworcu kolejowym. Po kilku nocach spędzonych w takich warunkach osoba taka doprowadza się do bardzo złego, niehigienicznego stanu. Namawiamy wszystkich, by zgłaszali się po pomoc. W naszej grupie jest siła.
Dlaczego ludzie bezdomni w Wiedniu nie chcą wracać do Polski?
– Chcą wracać, tylko że są uzależnieni od alkoholu i jest im ciężko. Po drugie, komfort życia w Austrii nawet dla osób bezdomnych jest wysoki. Codziennie mają zapewnione wyżywienie, od śniadania poprzez obiad i kolację. Miejsca, gdzie można uzyskać ciepły posiłek, to między innymi Zakon Matki Teresy z Kalkuty przy ulicy Mariahilfer Gürtel 11 w 15. dzielnicy. Siostry prowadzą tam dom zakonny. Jest tam też dom opieki dla matek z dziećmi. Tylko one mogą tam mieszkać. O godzinie 15.00 wydawany jest obiad dla wszystkich potrzebujących, a w poniedziałki oraz piątki można tam otrzymać czystą odzież. Zachęcam do przynoszenia odzieży osobistej, takiej jak ciepłe skarpetki, rękawiczki czy szalik. Wsparcie jest naprawdę potrzebne.
Czy zimową porą zgłasza się więcej osób do noclegowni dla bezdomnych?
– Zdecydowanie tak, bo przychodzi blisko 60% więcej osób. Kiedy jest zima, bezdomni przebywają w noclegowni, jednak gdy nadchodzi lato, spotykają się w parkach, pustostanach, dworcach i tam spędzają większość czasu.
A czy wśród osób żebrzących na ulicy są również Polacy?
– Prawie w ogóle ich tam nie ma. Może się zdarzyć jakiś narkoman, który sam nie ma świadomości, że siedzi na ulicy i prosi o pieniądze, ale takie sytuacje wśród Polaków są bardzo sporadyczne.
Mówiąc o bezdomnych ciągle nawiązuje Pan do uzależnienia alkoholowego.
– Bo nie można inaczej. Gdy widzimy ludzi bezdomnych na ulicy, często są oni pod wpływem alkoholu, w nieciekawym stanie higienicznym i to nas odraża. Dla uspokojenia sumienia dajemy im pieniądze. Jest to humanitarne zachowanie, ale nie pomaga tym ludziom wytrzeźwieć. Zachęcam jednak do rozmów i wsparcia tych osób. Z myślą o tym przygotowaliśmy program wyjścia z bezdomności, niestety bardzo kosztowny. Pomoc jest potrzebna, bo prawie żaden bezdomny nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Czasami dostają prace dorywcze, np. przy sprzątaniu ulic, i wówczas mają ubezpieczenie, ale tylko na kilka godzin. Osoby te również często gubią dokumenty. W tym momencie chciałbym podziękować ambasadzie oraz konsulatowi polskiemu za szybkie wyrabianie dokumentów. Osoba, która chce wrócić do Polski, otrzymuje wszelką pomoc. Ambasada Polska finansuje podróż do Polski, do miasta, z którego dana osoba wyjechała.
Czy sytuacja bezdomnych Polaków w Austrii zmienia się na lepsze?
– Sytuacja tych osób z roku na rok polepsza się. Dzięki pomocy pracowników Wydziału Konsularnego Ambasady Polskiej w Wiedniu, księżom misjonarzom z parafii st. Severin, księżom zmartwychwstańcom oraz dobroczynności naszych rodaków bezdomni coraz częściej decydują się na powrót do Polski.
W Polsce pomoc dla bezdomnych ciągle się rozwija. Pomagają w tym księża albertyni, zapewniając podobne warunki do tych w Wiedniu. Kiedyś, gdy w Polsce był duży kryzys, panował duży strach przed powrotem do Polski „z niczym” i rozczarowaniem rodziny. Takie osoby tracą wtedy totalnie poczucie własnej wartości. W Polsce też nie mają możliwości zarobku, a gdy żony po kilku miesiącach zgłaszają pozew o rozwód i pozew alimentacyjny, mężczyźni ci, totalnie zagubieni, wracają do Austrii i lądują na ulicy.
Żeby zacząć pomagać, trzeba te zagubione osoby odseparować od środowiska, w którym za główny priorytet w życiu uważany jest alkohol. Owe osoby potrzebują wsparcia na trzech płaszczyznach: psychicznej, fizycznej oraz duchowej. Miejmy dobre serce i okażmy wsparcie naszym rodakom, którzy się pogubili.


Rozmawiała Agnieszka Boryń, Polonika nr 252, luty 2015


Stowarzyszenie Pomocy dla Bezdomnych „Bogdan”
Tel. +43 699/18184050

Punkt doradztwa dla bezdomnych w Wiedniu:
P7 - Wiener Service für Wohnungslose
Wiedner Gürtel 10, 1040 Wien
01/892 33 89, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.   

Kältetelefon 
01/480 45 53 - od listopada do kwietnia, czynny całą dobę, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.  

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…