BETA-CAR
NATCAR

Opiekunka dla mamy potrzebna od zaraz!

Opieka nad seniorami to jeden z tych zawodów, w których nasi rodacy pracują w Austrii najczęściej. Jest on popularny zwłaszcza wśród kobiet, ale zdarza się również spotkać pana opiekuna.

Opiekunka? Najlepiej z Polski, bo Polki mogą legalnie pracować, są czyste, grzeczne, opiekuńcze oraz niezwykle zaradne. W Polsce istnieje sporo agencji, które rekrutują panie do całodobowej opieki nad seniorami w ich domach za granicą. Austria, obok Niemiec, Wielkiej Brytanii i Irlandii, znajduje się w czołówce krajów, do których wyjeżdżają polscy opiekunowie. Taki wyjazd wiąże się często z kilkumiesięczną rozłąką z rodziną, jako że osoby te wymieniają się zazwyczaj co dwa, trzy miesiące.

Niełatwy kawałek chleba
Kasia z Krakowa od czterech lat opiekuje się panią z mocno zaawansowaną demencją. Co trzy miesiące zmienia ją szwagierka, ale tylko na miesiąc, bo podopieczna ciężko znosi rozłąkę z Kasią. Polka przyjechała do Wiednia właśnie z ramienia polskiej agencji pracy, ale po wygaśnięciu umowy podpisanej ze stroną polską rodzina starszej pani zatrudniła ją bez pośredników.
– To nie jest łatwy kawałek chleba i na pewno nie dla każdego. Niejednokrotnie trzeba sięgać do najgłębszych pokładów cierpliwości oraz mieć wiedzę o tym, z czym zmaga się nasz senior – mówi Kasia. Dodaje, że w planach ma towarzyszenie swojej pracodawczyni do jej ostatnich dni, a potem zdobycie odpowiednich kwalifikacji. – Bardzo lubię moją podopieczną, mocno się z nią związałam, a rodzina traktuje mnie jak swojego członka, ale przez ostatnie cztery lata nie osiągnęłam niczego oprócz zarabiania pieniędzy. Wciąż jestem tylko panią bez odpowiednich papierów, więc na rynku pracy jestem w tym zawodzie nikim – rozkłada ręce. Jako singielka nie założyła jeszcze rodziny, no bo jak. Czuje, że życie jej ucieka, że taka profesja z racji formy jej wykonywania nie jest dla młodych.
– Całodobowa opieka normalnie kosztuje tyle, że śmiać mi się chce, gdy słyszę, iż 1300 euro to świetne pieniądze, bo przecież nie interesuje mnie czynsz, media, jedzenie. Tymczasem dziewczyny pracujące jako opiekunki dochodzące na godziny kończą miesiąc z zarobkiem 1600 euro lub znacznie lepiej na rękę, po ośmiu godzinach wracają do swoich czterech ścian, by odpoczywać oraz poszerzać kwalifikacje na koszt pracodawców. To ogromna różnica być w pracy sto sześćdziesiąt kilka godzin, a pozostawać do dyspozycji przez ponad siedemset godzin w miesiącu. O każdej porze dnia i nocy – tłumaczy Kasia.

Trzeba kochać ludzi
Jadwiga z Raciborza właśnie podjęła pracę u czwartej z kolei podopiecznej w stolicy Austrii. Mimo że jako opiekunka pracuje, jak sama twierdzi, dopiero od dziewięciu lat, zawsze trafia do seniorów, którzy są już w bardzo podeszłym wieku i złej kondycji zdrowotnej. – Jestem emerytowaną nauczycielką i sytuacja finansowa zmusiła mnie do emigracji. Zaczęło się od remontu mieszkania, na który nie było mnie stać. Szczęśliwym trafem odwiedziła mnie sąsiadka, która od wielu lat żyje w Wiedniu, podała pomocną dłoń i tak to się wszystko zaczęło – uśmiecha się Jadwiga. Dla niej ta praca jest misją.
Jej zdaniem nie ma niczego piękniejszego, jak podawać rękę słabym, schorowanym i bezbronnym ludziom, którzy przecież w przeszłości budowali przyszłość dla kolejnych pokoleń. – Poza tym jestem zakochana w Wiedniu, mogłabym każdego dnia łazić godzinami po centrum, podziwiać architekturę oraz odkrywać nowe zaułki. A jeżeli duchy istnieją, to po śmierci zamieszkam w tutejszej operze – puszcza oko rozbawiona swoim pomysłem. Nie lubi pytań o tę gorszą stronę swojej pracy, a zwłaszcza dociekań o to, jak radzi sobie z myciem podopiecznych. – To są pytania z serii: wyobrażam sobie, ale poproszę o jeszcze jedną odpowiedź do kolekcji. Czy opiekunkę w żłobku pyta się, jak sobie radzi z brudnymi pieluchami, a chirurga dręczy kretyńskimi pytaniami, czy brzydzi się operować jelito grube? Na jedno z moich ulubionych westchnień typu: ja to bym nie mogła tego robić, zwykłam odpowiadać, że mnie to nie dziwi, bo żeby być opiekunką, trzeba po prostu kochać ludzi – kończy wzdychając. Zaraz dodaje, że byłoby jej czasem miło, gdyby ktoś zapytał, jak radzi sobie emocjonalnie, gdy senior umiera na jej rękach, i czy nie potrzebuje przyjaznego ramienia, w który tak po ludzku mogłaby się wypłakać.
– To jest bardzo smutne przeżycie. Nawet wówczas, gdy człowiek jest stary i chory. Gaśnie przecież życie. Znika jak zdmuchnięty płomień. Długo potem dochodzę do siebie, nim zdecyduję się zaopiekować kolejnym seniorem. No i powoli sama będę zbierała się na spoczynek, ten zawodowy i ten życiowy. Czuję autentyczną radość, że mogłam pomóc tym ludziom.

Dawać z siebie wszystko i być docenianym
Maciek z Warszawy pracuje w jednym z wiedeńskich domów seniora. Do Austrii wyemigrował zaraz po otwarciu tutejszego rynku pracy jako wykwalifikowany opiekun osób starszych z dobrą znajomością języka. Trochę czasu i pieniędzy kosztowało go uznanie jego kwalifikacji, ale twierdzi, że się opłaciło. – Jestem osobą, która mocno angażuje się w pracy, daje z siebie naprawdę wszystko i cieszy mnie fakt, że mój pracodawca to zauważa oraz docenia. Pochwała ustna sprawia przyjemność, premia natomiast magicznie motywuje. W Polsce przełożeni zwracali na pracownika uwagę tylko wtedy, gdy wpłynęła jakaś skarga, osobiście nigdy nie usłyszałem chociażby „dobra robota, stary”. Nie chcę oczywiście uogólniać, mówię wyłącznie na podstawie mojego doświadczenia. To nie brak pochwał był jednak powodem mojej emigracji, lecz atrakcyjniejsze zarobki – mówi.
Łatwo jednak nie jest. Maciek pracuje wyłącznie z seniorami cierpiącymi na zaburzenia psychiczne i bywają takie dni, kiedy po powrocie do domu nie ma ochoty nawet na rozmowę z żoną. – Nie czuję zmęczenia fizycznego, tylko psychiczne, które mogę porównać do swoistego otępienia. Potrzebuję chwili dla siebie, aby się zresetować, wskoczyć na osie – uśmiecha się, jakby chcąc ująć powagi swoim słowom. Gdyby jednak kazano mu teraz powtórnie wybrać zawód, bez wahania poszedłby tą samą ścieżką kariery. – Od dziecka świetnie czułem się wśród osób starszych. Godzinami siedziałem z nimi na ławce na podwórku i słuchałem różnych ciekawych historii. Niektóre z nich były prawdziwymi perełkami. Mama czasem się denerwowała, że nie ganiam z dzieciakami, tylko pcham się do dziadków. I tak zostało. Dalej słucham historii, często tych samych po kilka razy dziennie, ale to nie szkodzi – póki chcą opowiadać, to jest dobrze. Gorzej, gdy wpadają w depresję i nikną w oczach jak słońce na horyzoncie. Człowiek dwoi się i troi, by to zmienić, wzniecić w nich trochę chęci do bycia tu i teraz, albo żeby chociaż coś zjedli. Za każdym razem, gdy mam pod opieką seniora z zaburzeniami łaknienia, którego nie udało mi się przekonać do zjedzenia choć kęsa, wracam do domu z uczuciem poniesionej klęski. To niewiarygodne, ile tygodni potrafią nic nie jeść aż do ostatniego tchnienia. Starość się Panu Bogu nie udała – kończy smutno.
Według informacji uzyskanych w kilku znanych wiedeńskich placówkach oferujących usługi opiekuńcze, Polacy cieszą się bardzo dobrą opinią, są chętnie zatrudniani i otrzymują dobre opinie od podopiecznych. Czyli warto wrócić do pięknych słów pani Jadwigi i jeszcze raz to powiedzieć – my, Polacy, po prostu kochamy ludzi!

Opieka w Austrii
W Austrii istnieje sporo firm zajmujących się opieką nad osobami starszymi lub niepełnosprawnymi, ale te najstarsze i przez wielu seniorów uważane za najbardziej godne zaufania to Rotes Kreuz i Caritas. Na stronach www.caritas.at lub www.rotes-kreuz.at widnieją numery telefonów, pod którymi można zasięgnąć informacji o cenach usług. O Pflegegeld można wnioskować w przypadku, gdy niepełnosprawny lub nieradząca sobie sama osoba starsza potrzebuje pomocy w załatwianiu codziennych czynności, takich jak zakupy, sprzątanie, higiena osobista itp. Pflegehilfe dzieli się na siedem stopni (Pflegestufen), im wyższy stopień, tym wyższe dofinansowanie ze strony państwa (od 157,30 do 1688,90 euro miesięcznie).

Dorota Szkop, Polonika nr 275, listopad/grudzień 2019

Top
Na podstawie przepisów art. 13 ust. 1 i ust. 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. informujemy, iż Österreichisch-Polnischer Verein für Kulturfreunde „Galizien“, jest administratorem danych osobowych, które przetwarza na zasadach określonych w polityce prywatności. Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług na zasadach określonych w tej polityce. Warunki przechowywania lub dostępu do cookie w można określić w ustawieniach przeglądarki internetowej z której Pan/Pani korzysta lub konfiguracji usług internetowej. More details…