Andrzejki i Katarzynki

fot. © klatki
Aż trudno uwierzyć, że zwyczaj wróżb andrzejkowych liczy już prawie dziewięć wieków.

- Święty Andrzeju daj znać, co się ze mną będzie dziać - prosiły dziewczęta, z nadzieją, że w tę magiczną, jedyną noc otrzymają odpowiedź. Koniec listopada to okres, kiedy nawet sceptycy dają się namówić na wróżby. Warto więc przyjrzeć się pochodzeniu tych zwyczajów.
Od zarania dziejów ludzi fascynowała ich przyszłość. Starali się ją odgadywać na różne sposoby: śledząc układ gwiazd, za pomocą cudownych amuletów, czy wreszcie wróżb.
Wigilia świętego Andrzeja była właśnie takim niezwykłym dniem. W prastarych ludowych wierzeniach w Andrzejki pojawiały się duchy, chochliki i wtedy to wróżby matrymonialne miały się sprawdzać. Pomagały w tym błądzące w tym czasie po ziemi dusze.


Jak to się stało, że św. Andrzej, jeden z 12 Apostołów, brat św. Piotra, uczeń Jana Chrzciciela, który 30 listopada 30 r. n.e. poniósł męczeńską śmierć na krzyżu, stał się orędownikiem i powiernikiem panienek całej niemal chrześcijańskiej Europy, poczynając od XII wieku? Wiemy na pewno, że św. Andrzej nikomu nie wróżył. W jego imieniu natomiast Grecy dostrzegli podobieństwo do słowa andros - mąż. I tak narodziło się przekonanie, że św. Andrzej jest dawcą mężów.
W Polsce po raz pierwszy o wróżbach andrzejkowych dowiadujemy się z napisanej w XVI w. przez Marcina Bielskiego komedii „Justyna i Konstancja". Osoba świętego Andrzeja otoczona była w Polsce szczególnym kultem. Święty Andrzej jest patronem małżeństw, zakochanych, wspomaga w sprawach matrymonialnych i wypraszaniu potomstwa.
Późną jesienią, gdy skończyły się najważniejsze prace w polu, rozpoczynała się dla młodych pora zalotów. Długie jesienne wieczory sprzyjały wróżbom.
Andrzejki przypadają na czas przełomu jesieni i zimy. Była to ostatnia chwila na beztroską zabawę przed wymagającym skupienia okresem Adwentu. Krople deszczu uderzające w okna i wiejący jesienny wiatr potęgowały magiczną atmosferę.
Dziewczęta stawiały sobie w tę noc najważniejsze pytanie o przyszłość: czyli pytały o męża. Kwestia zamążpójścia była bardzo istotna , małżeństwo oznaczało bowiem podniesienie statusu społecznego i szansę na lepsze życie, dlatego też wróżby matrymonialne miały tak duże znaczenie, a pomysłowość w ich wymyślaniu była niewyczerpana.
Dziewczyny starły się w tę andrzejkową noc znaleźć odpowiedź na trzy pytanie: kiedy wyjdą za mąż, jakie będzie imię przyszłego małżonka oraz jak będzie on wyglądał?


Najpopularniejsza wróżba, lanie wosku przez dziurkę od klucza do miski z zimną wodą, pozwalała z zastygłych kształtów wosku szukać odpowiedzi na pytanie: czy szybko wyjdę za mąż ? Używano jednak nie tylko wosku, ale cyny i ołowiu. Podobno małżeństwo wywróżone ołowiem jest trwalsze od tego z wosku, ale jak twierdziły doświadczone małżonki, bywa równie ciężkie. Z kształtów zastygłego wosku, cyny czy ołowiu wróżono więc dziewczynie zamążpójście, klasztor, czasami chorobę. Podobną wróżbą było umieszczanie pod talerzami czy filiżankami różnych przedmiotów, które miały być symbolami przyszłego życia. Na przykład kwiatek oznaczał staropanieństwo, różaniec klasztor, czepiec czy obrączka - zamążpójście. Wyciągnięcie szmacianej laki oznaczało nieślubne dziecko.
Natomiast twarz przyszłego oblubieńca można było zobaczyć na przykład w odbiciu wody w studni, miał także o północy pojawić się w lustrze zawieszonym naprzeciwko drzwi czy też w piecu chlebowym. Jeżeli dziewczyna zobaczyła wybranka śpiącego, to miała gwarancję, że jej przyszły mąż będzie leniem i obibokiem. Jego twarz można też było ujrzeć we śnie. W tym celu panienki pościły i modliły się do św. Andrzeja, po czym przed snem jadły słonego śledzia, pod poduszkę kładły męskie gatki, obok siebie wałek do maglowania bielizny. Młodzieniec, który we śnie podał dziewczynie wodę, miał zostać jej mężem.


Dziewczyny ciekawiło także, jakie będzie imię przyszłego małżonka. W całym kraju panował na przykład zwyczaj wychodzenia wieczorem na rozstajne drogi i pytanie o imię pierwszego napotkanego człowieka. Imię, które wymówił, było właśnie przepowiednią. Najpopularniejszym sposobem było wypisywanie imion chłopaków na karteczkach i wkładanie ich pod poduszkę. Po wyciągnięciu jednej z nich wszystko już było jasne.
Co ciekawe, ten zwyczaj przejęty został z zapomnianych wróżb kawalerskich, zwanych Katarzynkami, które obchodzono w nocy z 24 na 25 listopada. „W noc świętej Katarzyny pod poduszką są dziewczyny"- mówi stare porzekadło. W tę noc chłopcy wkładali pod poduszkę karteczki z imionami panien,części garderoby lub ptasie pióra, które miały sprowadzić proroczy sen. Rano naturalnie wyciągali spod poduszki karteczkę z imieniem przyszłej żony. Zwyczaj ten został całkowicie wyparty przez znane do dziś i bardzo lubiane Andrzejki.


Andrzejki zatraciły swój pierwotny charakter, ponieważ w ten wieczór wróżymy sobie wszyscy. Może to takie wspólne świętowanie dawnych Andrzejków i Katarzynek? Nie zapominajmy o naszych dawanych, słowiańskich zwyczajach. I bawmy się dobrze w ten szczególny wieczór. Oby spełniły się wszystkie dobre wróżby.

Anna Zaborowska, Polonika nr 190, listopad 2010.

Dodatkowo:

Newsletter

Jeżeli chcesz otrzymywać mailem informacje na bieżąco wpisz swój adres e-mail
Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…