Wotruba w Belvedere 21: poezja betonu
Belvedere 21 przypomina dziś postać jednego z największych austriackich rzeźbiarzy XX wieku – Fritza Wotruby. Jego twórczość, surowa i geometryczna jak architektura brutalizmu, skrywa niezwykłą wrażliwość na człowieka. Wystawa prezentuje dzieła Wotruby w kontekście jego przyjaźni i artystycznych inspiracji – od Henry’ego Moore’a po Giacomettiego.
Fritz Wotruba (1907–1975) był czołowym przedstawicielem powojennej sztuki austriackiej o międzynarodowym znaczeniu. Reprezentował jeden z najsurowszych kierunków nowoczesnej architektury, określany mianem brutalizmu. Styl ten, często trudny do zrozumienia, pozostawił po sobie na świecie zaledwie kilka znaczących przykładów. Brutalizm zaskakuje geometrią, regularnością i zbrojonym betonem.

Wotruba, mimo całej abstrakcji form, skupiał się na człowieku – w swoich rzeźbach z brązu i kamienia szukał harmonii między masą a duchem, między materią a emocją. Wystawa w Belvedere 21 prezentuje dzieła Wotruby w kontekście europejskiej sceny sztuki, w powiązaniach przyjacielskich i artystycznych z Henrym Moore’em, Alberto Giacomettim, Marino Marinim i Eduardo Paolozzim. Fritz Wotruba pozostaje jednym z wielkich nazwisk europejskiej sztuki po 1945 roku.
Surowa manifestacja formy \
Zanim przyjrzymy się bliżej rzeźbom Wotruby, warto zatrzymać się przy nurcie, który wywarł ogromny wpływ na jego sposób myślenia o formie – brutalizmie. Ten kierunek, mający swoje ideowe i społeczne podłoże, był nie tylko manifestem estetycznym, lecz także próbą stworzenia nowego języka sztuki w architekturze i designie. Nazwa pochodzi od francuskiego béton brut, czyli „surowy beton” – materiału, który stał się znakiem rozpoznawczym epoki.
Termin „brutalizm” wprowadzili brytyjscy architekci Alison i Peter Smithson, którzy pragnęli odróżnić swoje pokolenie od wcześniejszych modernistów. Ich celem było uchwycenie ducha powojennej rzeczywistości – pozbawionej ozdób, opartej na autentyczności materiału. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych styl ten zdobył popularność, choć nie zawsze spotykał się ze zrozumieniem. Dziś brutalizm, niegdyś uznawany za zbyt surowy i chłodny, wraca do łask, fascynując swoją prostotą i bezkompromisowością.
Krytycy brutalizmu wykrzykiwali, że jest on nieludzki i alienuje społeczeństwo swoją nieprzyjazną dla oka formą. Także czas zostawia na betonie swoją czerń, zacieki, odbierając ekspresję bryły, natura rozpycha się mchem, a mrozy rozdzielają przemyślane na budowlach elementy. W tym właśnie kryła się ich nowa poetyka. Brutalizm nie udawał doskonałości – pozwalał naturze i czasowi współtworzyć dzieło.
Najbardziej rozpoznawalnym przykładem tego stylu w Austrii jest oczywiście Kościół Świętej Trójcy w Wiedniu (Wotrubakirche), ukończony w 1973 roku według projektu Fritza Wotruby. Monumentalna bryła łączy ciężar materii z duchową lekkością – jest rzeźbą i świątynią jednocześnie.
Brutalizm pozostawił po sobie wiele ikon architektury: siedzibę Banku Gruzji w Tbilisi, Zachodnią Bramę Belgradu (1977), londyńskie National Theatre i Trellick Tower, a w Ameryce – Habitat 67 w Montrealu czy Boston City Hall. W Polsce również odnajdujemy jego ślady: krakowski Bunkier Sztuki, Kino Kijów, Halę Forum, katowicki Spodek czy warszawskie osiedle Za Żelazną Bramą. Budynki tego stylu do dziś dzielą opinie – prowokują, zaskakują, ale też zachwycają swoją bezkompromisową szczerością.

Wotruba – poeta betonu
Uznany, a zarazem wciąż nie do końca odkryty, Fritz Wotruba już w wieku 24 lat wystawiał swoje prace w muzeum w Essen. To nie Austria, lecz Europa jako pierwsza dostrzegła jego talent – Kassel, Wenecja, Paryż, Amsterdam. Wystawy, zaproszenia, międzynarodowe przeglądy. Droga do uznania w rodzinnym Wiedniu była jednak długa.
Wotruba był uczniem Antona Hanaka, związanego z wiedeńską secesją. Za jego twardą, geometryczną formą kryło się trudne dzieciństwo – bieda, przemoc domowa i alkoholizm ojca. „Chciałem uzyskać formę, która udowadniałaby, że ubóstwo nie musi być brzydotą” – mówił artysta. I rzeczywiście, w jego rzeźbach ludzkie postacie, często pozbawione delikatności, emanują ciężarem doświadczenia, jakby pogrążone w kamiennym smutku.
Wewnętrzną potrzebą Wotruby było przezwyciężenie baroku, który – jak twierdził – „zdominował Wiedeń aż do przesady”. Wykształcony grawer uczęszczał do Kunstgewerbeschule (1925), gdzie początkowo zajmował się rzeźbą. Już wtedy poszukiwał własnego stylu, uwalniając się od wpływów Hanaka i Steinhofa. W jego figurach pojawia się wpływ kubizmu, fascynacja bryłą i rytmem. Pod koniec II wojny światowej został dyrektorem Wydziału Rzeźby na Akademii, gdzie przez następne trzy dekady był profesorem. Dzięki jego staraniom w 1962 roku powstało wiedeńskie Museum des 20. Jahrhunderts – poprzednik dzisiejszego Belvedere 21.

fot. C.Stadler/Bwag/Creative Commons 4.0
W połowie lat 60. zrodził się pomysł budowy Kościoła Świętej Trójcy na górze św. Jerzego, tuż przy Lesie Wiedeńskim w Liesing – 23. dzielnicy Wiednia. Projekt był efektem współpracy artysty z hrabiną Margarethe Anną Ottillinger, kobietą niezwykłą, która po doświadczeniu sowieckiego łagru pragnęła stworzyć świątynię będącą symbolem wiary i wdzięczności za ocalenie.
Wotruba przygotował koncepcję rzeźbiarską, a architekt Fritz Mayr nadał jej ostateczną formę. Rzeźbiarz zmarł przed ukończeniem projektu, lecz prace szybko wznowiono i kontynuowano zgodnie z jego wizją. Kościół, ukończony w 1976 roku, składa się ze 152 bloków surowego betonu o objętości od 0,84 do 64 m³. Pomiędzy bryłami wstawiono tafle szkła, które wpuszczają światło słoneczne, tworząc niezwykłą grę cienia i jasności.
We wnętrzu panuje półmrok, cisza i monumentalna prostota. Krucyfiks autorstwa Wotruby, betonowy ołtarz i szklane szczeliny budują przestrzeń skupienia i wyciszenia. Kościół – rzeźba z betonu, światła i powietrza – nie przypomina klasycznej świątyni, lecz raczej duchową konstrukcję nowoczesności. Jego asymetria i surowa forma przywodzą na myśl futuryzm, a jednocześnie tworzą niepowtarzalny symbol współczesnego sacrum.
Dziś Wotrubakirche, stojący wśród willi na obrzeżach Wiednia, inspiruje i prowokuje do refleksji. Przez lata budził kontrowersje – bywał podziwiany i odrzucany – lecz na trwałe wpisał się w miejską tkankę jako jedna z najważniejszych ikon brutalizmu i duchowy testament artysty.
Ewa Steinhardt, Polonika nr 311, listopad/grudzień 2025.

Wotruba International
17 lipca 2025 – 11 stycznia 2026
Belveder 21
Arsenalstraße 1/21er Haus
1030 Wien