Najpiękniejszy zawód świata

Renata Romaniewicz. Fot. archiwum prywatne

Najpiękniejszy zawód świata

– W każdej trudnej sytuacji zawsze możecie polegać na swojej położnej. Widziałam wiele w ciągu moich lat pracy i zapewniam Was, że miłość mamy do swojego dziecka przezwycięża wszystko – mówi Renata Romaniewicz, położna w wiedeńskim Wilhelminenspital.

Jak długo pracuje Pani w zawodzie położnej?
– W Wiedniu pracuję już 29 lat jako dyplomowana położna na sali porodowej i oddziale położniczym, od początku w tym samym szpitalu, tzn. w Wilhelminenspital. Moje doświadczenie zawodowe jest jednak dłuższe, gdyż zanim przyjechałam do Austrii, pracowałam 7 lat w Polsce, w szpitalu w Legnicy. Przyjechałam do Austrii z dosyć dobrą znajomością języka niemieckiego. Dyplom nostryfikowałam w Akademii dla Położnych w Wiedniu.

Fot. archiwum prywatne

Prowadzi Pani też swoją prywatną praktykę.
– Tak, od 22 lat prowadzę też indywidualną opiekę nad kobietami w ciąży, prowadząc prywatną praktykę w 14. dzielnicy Wiednia. W ramach Szkoły Rodzenia (Geburtsvorbereitungskurs) opiekuję się moimi pacjentkami, rozmawiam z nimi, przygotowuję je do porodu. Zapewniam też pomoc związaną z opieką poporodową nad matką i noworodkiem. Kiedyś niewiele polskich rodzin wyrażało zainteresowanie tymi kursami, ale teraz mam dużo polskich pacjentek. Porady dla wszystkich kobiet są refundowane przez kasę chorych w ramach tzw. Mutter-Kind-Pass, w okresie od 18. do 22. tygodnia ciąży, natomiast kursy przygotowawcze do porodu pacjentki opłacają indywidualnie. Do wyboru jest mnóstwo możliwości: kursy yogi, alternatywne kursy energetyczne itp.
Przez wiele lat prowadziłam zajęcia pływania i nurkowania dla dzieci od drugiego miesiąca życia. Niemowlak posiada jeszcze instynkt z okresu życia płodowego nieaspirowania się wodą, który zanika pomiędzy 6. a 8. miesiącem życia. Wykorzystywałam więc tę naturalną możliwość utrzymywania się dziecka pod wodą, prowadząc ćwiczenia wzmacniające układ oddechowy czy układ krążenia. Takie dzieci szybciej raczkowały i szybciej zaczynały chodzić. Po 18 latach zrezygnowałam z prowadzenia tych kursów ze względu na nadmiar obowiązków zawodowych.

Jeśli zsumujemy wszystkie lata pracy, to wyjdzie ich 36. Czy da się policzyć, w ilu porodach Pani uczestniczyła?
– Było ich na pewno bardzo, bardzo dużo! Na przykład w szpitalu w Legnicy w czasie jednego dyżuru rodziło się średnio ośmioro dzieci. W Wiedniu było ich mniej, ale i tak daje to pokaźną liczbę!

Czy w ostatnich latach kobiety są lepiej przygotowane do porodu? Jaka jest średnia wieku?
– Naturalnie, że wiele się zmieniło. Przede wszystkim nam, położnym, umożliwiono bardziej samodzielną pracę, prowadzenie indywidualnych porodów, oczywiście pod kierunkiem lekarzy, którzy wkraczali, gdy pojawiały się jakieś komplikacje. Zmienia się przede wszystkim to, że większość kobiet swoje pierwsze dziecko rodzi po 35. roku życia. Mam wrażenie, że liczba porodów utrzymuje się na podobnym poziomie, w naszym szpitalu jest ich ok. 1900 rocznie. Kobiety podchodzą bardziej świadomie do macierzyństwa, są o wiele lepiej przygotowane do porodu, posiadają też większą wiedzę na temat pielęgnacji dziecka czy jego karmienia.

Wielkim sukcesem austriackiego systemu zdrowia jest tzw. Mutter-Kind-Pass.
– Tak, rzeczywiście specyfika austriacka umożliwia objęcie opieką matek w ciąży bez względu na ich obywatelstwo. Zapobiega to różnym komplikacjom i zagrożeniom i pozwala na kierowanie przyszłych mam do odpowiedniego szpitala, takiego jak właśnie nasz. Te porady, prowadzone między 18. a 22. tygodniem ciąży, są w pełni refundowane przez Kasę Chorych.

Czy większość kobiet woli, by przy porodzie był obecny mąż, partner czy ktoś bliski?
– Obecność przy porodzie bliskiej osoby jest wielkim wsparciem dla kobiety. Zauważyłam, że takie pacjentki rodzą dużo łatwiej. To jeden z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających momentów w życiu, możliwość powitania na świecie własnego dziecka i przeżycia jego narodzin.

Co jest najpiękniejsze, a co najtrudniejsze w tym zawodzie?
– Najpiękniejsze jest to, że codziennie uczestniczę w powitaniu nowego mieszkańca Ziemi, że uczestniczę w tym pięknym momencie, służąc matce całym swoim doświadczeniem.
Z drugiej strony jest to bardzo odpowiedzialna praca, dlatego że położna odpowiada i za mamę, i za dziecko. Odpowiadamy też za stan psychiczny osoby towarzyszącej kobiecie w porodzie – a zatem za trzy osoby. To jest zadanie ogromnie wyczerpujące, wymagające wielkiej koncentracji, bo nie wolno mi niczego przeoczyć.

Czy może Pani podzielić się jakimś wyjątkowym wspomnieniem, które na zawsze pozostanie w Pani pamięci?
– Pamiętam, że do porodu przyjechała kiedyś Polka, której dzidziuś już nie żył. Dla matki i dla mnie było to niewyobrażalnie trudne przeżycie, gdy towarzyszyłam jej w porodzie martwego dziecka. Było mi trudno z tym się pogodzić, nieustannie o tym myślałam. Emocjonalnie bardzo związałam się z tą rodziną. Minęło półtora roku, gdy do szpitala przyjechała ta sama kobieta i urodziła zdrowego syna! Ta radość zatarła wszystkie złe i smutne wspomnienia.
Pamiętam też poród studentki, która wcześniej przeszła bardzo ciężką operację brzucha. W czasie porodu była obecna jej mama, ponieważ z partnerem dziewczyna nie miała już kontaktu. Urodziła córeczkę. Co to była za radość widzieć tę maleńką dziewczynkę, jej mamę i babcię – czyli trzy pokolenia. Musiałam je uściskać, bo ta radość była podwójna: trudny poród się udał i na świecie pojawił się nowy człowiek, witany z taką radością przez mamę i babcię. Takie chwile pozostają na zawsze w pamięci.

Z czego jest Pani najbardziej dumna?
– Dumna jestem z tego, że rodzice są dumni i szczęśliwi. Z tego, że wszystko przebiega dobrze w czasie porodu, że mogę wykorzystać moje wielkie doświadczenie i nieść pomoc przyszłym matkom. Dumna jestem, że zawsze znajduję odpowiednie słowa niosące wsparcie i otuchę w trudnych momentach.

Fot. archiwum prywatne

Co Pani radzi kobietom w ciąży?
– Pamiętajcie, że każda z was podczas porodu jest „królową i rodzi w koronie”! Nie martwcie się, w każdej trudnej sytuacji zawsze możecie polegać na swojej położnej. Najważniejsze jest przygotowanie mentalne do porodu, przestawienie się na pozytywne myślenie. Poradzicie sobie na pewno! Widziałam wiele w ciągu moich 36 lat pracy – i zapewniam Was, że miłość mamy do swojego dziecka przezwycięża wszystko.

Rozmawiała Justyna Ossowska, Polonika nr 278, maj/czerwiec 2020

BIEŻĄCY NUMER

PRZEGLĄD IMPREZ

Nasz Wiedeń

Deutschsprachige Texte

So sind wir

POGODA w WIEDNIU