Tajemnice piłki nożnej

fot. © mallivan
Mistrzostwa. Mężczyźni, wiadomo – piwo, pot i łzy. A kobiety? Z moich obserwacji wynika, że istnieje kilka kategorii pań.

Wariant 1. Patriotka: na piłce się nie zna. No może nie za bardzo. Spalonego nie odróżnia od karnego, a nawet jeśli odróżnia, to nie przywiązuje do tego wagi. Ogląda, bo gra Polska! Każdy mecz biało-czerwonych traktuje jak sprawę polityczną, historyczną i osobistą. Serce bije jej jak Dzwon Zygmunta, w załzawionych oczętach zamiast źrenic pojawiają się dwa orzełki, a z gardła, zamiast słowa „gol", dobywa się krzyk: „do boju!". Gdy Polacy przestają brać udział w turnieju i nie ma komu kibicować z pobudek patriotycznych, wtedy kibicka patriotka przechodzi naturalną mutację w kibickę: „kopnij Niemca". Przecież to już nie ma znaczenia, czy wygra Chorwacja, Szwecja czy Włochy. Grunt, żeby przegrali Niemcy! Kopnij, no kopnij Niemca!
Wariant 2. Kibicka wyrachowana: bardzo niebezpieczna podgrupa żyjąca w związkach małżeńskich bądź nieformalnych. Jest to przedstawicielka płci pięknej wyznająca zasadę, że partner jest głową, a ona szyją. Kibicka wyrachowana zezwoli mężczyźnie na okupację terenów w pobliżu telewizora, milcząco przytaknie, gdy ten przejmie władzę nad pilotem. Zreorganizuje przestrzeń w lodówce, zapasy spożywcze ułoży w misterną mozaikę, tak aby zrobić miejsce na piwo. Po domu nie będzie chodzić, ale lewitować 3 centymetry nad ziemią, tak aby tupotem swoich stóp nie zakłócać meczu. Mąż patrzy jak nad jej głową zaczyna pojawiać się aureola i dziękuje uniwersum, że trafił mu się taki skarb. A ona? Zaciera ręce, bo wie, że zaraz po mistrzostwach zaczynają się wyprzedaże! Gdy on jeszcze nie ochłonął z wdzięczności, że ma tak wyrozumiałą kobietę, ona jak tornado przelatuje przez wszystkie centra zakupowe i kartą kredytową, jak ogniem i mieczem, walczy ze stanem konta, pozostawiając na nim zgliszcza finansowe. A facet? On już jest na spalonym.
Wariant 3. Kibicka z prawdziwego zdarzenia: tak, zdarzają się kobiety, które piłkę nożną oglądają równie namiętnie, jak ich koleżanki seriale i filmy o miłości. Taka kibicka nie przepuści żadnego meczu, nawet trzecioligowego. Strategie i reguły gry ma w jednym palcu i chętnie wymordowałaby połowę trenerów i sędziów, bo to same konowały. Żaden gracz nie jest dla niej tajemnicą, godzinami może dyskutować o transferach i kontuzjach. Taka białogłowa to okaz rzadko spotykany, ale jednak egzystujący i mający się całkiem dobrze. Czy wie, co to spalony? Proszę jej nawet nie pytać, bo może odwinąć butelką piwa!
Wariant 4. Kobieta kumpel: ma mało przyjaciółek, a do jej grona znajomych należą głównie mężczyźni. Uwielbia wszelakie mistrzostwa piłkarskie, bo może się wreszcie zachowywać tak jak lubi. Nietrudno się domyślić, że chodzi dokładnie o to, co mężczyznom wolno, a kobiecie nie przystoi. Bez publicznego linczu będzie wlewała w siebie hektolitry piwa, rzucała mięsem na prawo i lewo, kopciła pety i rżała ze śmiechu. Nikt jej nie powie, że jest wulgarna, bo piłka rządzi się swoimi prawami. Dla niej każdy mecz w męskim towarzystwie to jak urlop od niewygodnej garsonki, którą nosi w pracy.
Wariant 5. Flirciara: ona wie, że tam, gdzie piłkę kopią, tam wióry lecą. Dla niej mistrzostwa to święto testosteronu, setki rozemocjonowanych facetów, czyli łowy! Z całego meczu najbardziej interesuje ją wymiana koszulek, co obwieszcza wszem i wobec, głośno komentując łydki i pośladki poszczególnych piłkarzy. Zawsze ma przy sobie oręż w postaci obcisłego trykotu, obojętnie w jakich barwach, obojętnie jakiej drużyny. Grunt to zaświecić brzusiem i cycusiem i coś upolować.
Wariant 6. Rozbrajająco słodka: nie interesuje się piłką, ale może rzucić okiem dla towarzystwa. To, że o grze w piłkę nie wie nic, stanowi jej największy atut towarzyski. Jej komentarze będziemy jeszcze długo wspominać w zimne, listopadowe wieczory, gdy złapie nas chandra. Spalony? To chyba ten piłkarz, który za długo siedział w solarium. Karny? Czy to nie ten, co zamiast biegać, stoi w bramce i wygląda jakby stał tam za karę? O tej kobiecie nie można powiedzieć, że jest całkiem zielona. Jest w stanie nawet rozpoznać kilku piłkarzy. Czy ten w niebieskim, to nie jest ten, który zdradza swoją żonę? Ostatnio pisali na Pudelku. A tamten jest przecież chłopakiem Shakiry! Zapytana, komu sama kibicuje, odpowie, że Niemcom, bo Manuel Neuer jest taki słodziutki! No, ewentualnie Francuzom, bo strasznie lubi torebki Louisa Vuittona!
Wariant 7. Marudny: ten typ białogłowy łatwo rozpoznać po tym, że słowo „nie" ma wypisane na swej nieco skwaszonej twarzy. Wszystko jest u niej „na NIE". Tego nie lubi, tamto jej przeszkadza. Jej partner jest zawsze albo za mało przystojny, albo za biedny, koleżanki w pracy są głupie, a cukier jest za słodki. Niewiasta, która na piłce nożnej się nie zna, nie lubi jej i nie rozumie. W towarzystwie podnieconych futbolem znajomych będzie ostentacyjnie twierdzić, że z pewnością nie obejrzy żadnego meczu – bo nie! W jej oczach piłka nożna zawsze będzie neandertalską rozrywką, w której banda spoconych facetów ugania się za skórzanym workiem. A co to jest spalony? Twierdzi, że nie wie i nie ma za-mia-ru wiedzieć!
Wariant 8. Obojętny: ta pani faktycznie nie wie, o co w piłce chodzi, ale nie psuje zabawy innym. Sport jest dla niej tak samo interesujący, jak dla mężczyzny rozmowa na temat nowej zastawy stołowej, serwetki pod telewizor albo zakupu zasłon w kolorze pasującym do stojaka na parasole. Spalony? Kiedyś nawet słyszała, czym to się je, ale jakoś wyleciało...


Magdalena Marszałkowska, Polonika nr 210/211.

Top
We use cookies to improve our website. By continuing to use this website, you are giving consent to cookies being used. More details…